Powtórka słynnego planu M. Felieton Marii Mysonianki (21)

Powtórka słynnego planu M. Felieton Marii Mysonianki (21)

Pandemia pustoszy świat. Dotknięci są nią wszyscy. Ludzie chorują i umierają, system opieki zdrowotnej z powodu nadmiaru pacjentów staje się niewydolny, firmy bankrutują, pracownicy z dnia na dzień tracą pracę. Lockdown wyłączył całe branże gospodarki. Życie przeniosło się do sieci – biznes, edukacja, wszystko, co się da (nawet lekcje wuefu), jest online. W języku też odczuwa się zmianę: zaczynamy mówić o spotkaniach analogowych i cyfrowych…

Jedno natomiast pozostaje niezmienne. Po katastrofie (a mamy nadzieję, że pandemia w końcu minie) potrzebny jest plan naprawczy, najlepiej plan szeroko zakrojony, ponieważ w zglobalizowanym świecie wszystko albo jest ze sobą faktycznie połączone, albo takie się wydaje. Unia Europejska przygotowuje wielki projekt odbudowy. Projekt, którego celem jest zapobieganie dalszym stratom, przeciwdziałanie regresowi, ratunek dla firm i pojedynczych osób. W Brukseli trwa debata nad budżetem na lata 2021–2027. Polska jest członkiem Unii Europejskiej, członkiem pełnoprawnym, realnym, nie za żelazną kurtyną, nie w bloku państw podporządkowanych systemowi ze wschodu. Wydawałoby się, że możemy odetchnąć z ulgą: Unia traktuje swoich członków równo, a zatem jeśli projekt zostanie uchwalony, to dla wszystkich, dla Polski też. Mamy podstawy, by spokojnie (w miarę) patrzeć w przyszłość. Jesteśmy we wspólnym domu, należymy do Europy.

Niestety, złudne to nadzieje, że możemy odetchnąć i spokojnie czekać na realizację unijnego planu naprawczego. Polska ma ambicje, wszystkie jej struktury ulegają zmianom, a zmiany nie są zgodne z wymaganiami wobec państw demokratycznych – według Unii Europejskiej. Zmian nikt Polsce nie narzuca, polski rząd sam je wprowadza, by nas wieść ku lepszej, niezależnej, wspaniałej przyszłości.

Plan naprawczy na lata 2021–2027 przypomina słynny plan M. Polska nie mogła wówczas otrzymać wsparcia, mimo że zniszczenia II wojny światowej bardzo mocno ją dotknęły. Dzisiaj sami zdecydujemy, czy wziąć udział w unijnych działaniach naprawczych. Unia nam je proponuje, a jedyne wymaganie to praworządność i demokratyczne rządy. W 2004 roku Polska spełniała wszystkie warunki unijne, tak że stopniowo przed Polakami otwierały się granice i rynki.

W 1947 roku Polska znalazła się po drugiej stronie – tej, która z planu M. skorzystać nie mogła z przyczyn ideologicznych. Anno Domini 2020 Polska staje znowu po drugiej stronie, tym razem nie z przymusu.

Szary obywatel patrzy. Myśli. Za chwilę zacznie (mam nadzieję) pytać: dlaczego inni otrzymują wsparcie, a nam go nie dano? Dlaczego ustawiamy się po drugiej stronie? Będziemy tam zapewne tkwić samotnie, bo Victor Orban w ostatniej chwili coś wymyśli. Szykuje nam się pyrrusowe zwycięstwo, a szary obywatel za wszystko zapłaci, nie posiadając się ze zdumienia, jak to wszystko jest możliwe. Znowu obok, tym razem na własne życzenie…


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.