Show i sprawiedliwość. Felieton Joanny Hańderek (128)

Show i sprawiedliwość. Felieton Joanny Hańderek (128)

Zastanawiam się w dzisiejszym felietonie, czy naprawdę potrzebne są nam komisje śledcze. Mam wątpliwości, waham się. Zamiast komisji chyba wolałabym proces, zamiast przesłuchań urządzanych przez polityków i polityczki wolałabym prokuratorskie pytania – i to nie przed kamerami, ale na sali rozpraw, nie w świetle fleszy i kamer, ale w świetle faktów i rzetelnego rozliczania przestępstw. Komisje śledcze robią show, a Polska dalej jest podzielona na dwa narody pełne złych emocji, nadal czeka na sprawiedliwość.

Chory czy nie chory – oto jest pytanie. Jakoś tak zaraz po wyborach okazało się, że Zbigniew Ziobro zachorował. I się zaczęło. Do tej pory raz po raz pojawiają się różne wieści, ostatnio nawet sam zainteresowany pokazał się na szpitalnym łóżku z kroplówkami i słowem do narodu, by nie bagatelizować żadnych objawów.

Dyskusja na temat choroby byłego ministra sprawiedliwości ujawnia pewną niezdrową tendencję. PiS tak bardzo zniszczyło nam świadomość, że zaczynamy funkcjonować w jakiejś okrutnej rzeczywistości, w której nienawiść przeważa nad współczuciem. Co gorsza, PiS-owscy politycy nadal podgrzewają atmosferę. Ostatnio na komisji do spraw Pegasusa popis pogardy dał sam jego wysokość, już-bez-żadnego-trybu prezes. Odmawianie przez niego odpowiedzi na pytania komisji czy obrażanie przesłuchujących go posłów zagęszczały atmosferę nienawiści.

To nasza największa przegrana – nienawiść. Pełzająca dyktatura PiS-u pozostawiła za sobą grzybiczny ślad nienawiści i pogardy. Komisje powołane przez nowy rząd ruszyły z całą mocą. Ale czy naprawdę potrzebujemy tych spektakli? Publiczne przesłuchania stają się dla przeciwników PiS-u potwierdzeniem tego, co już w pewnej mierze wiadome: Polska była rozkradana przez program koryto+ i bezceremonialne zachowanie pisowców. Dla zwolenników PiS-u natomiast, zwłaszcza dla twardego elektoratu, publiczne przesłuchanie prezesa to zapewne prowokacja i bezpardonowe szarganie wielkiego wodza. Dla jednych i drugich nerwy. Przeciwnicy denerwują się skalą bezczelności i pogardy, skalą korupcji i niekompetencji. Zwolennicy złoszczą się, że ich wódz jest traktowany jak zwykły człowiek, że ich wizja przyszłości zaczyna się chwiać. Jedni i drudzy trzymają się swojej strony barykady i nic na razie nie wskazuje na to, że Polska przestanie być podzielona.

Czy zatem potrzebujemy takich publicznych komisji? Czy nie lepiej, żeby wszystkim zajęła się prokuratura? Po co nam w telewizji jeszcze jeden spektakl nienawiści?

Rozliczenie ludzi łamiących prawo jest konieczne. Transparentność i informacja powinny być na pierwszym miejscu. Spektakle jednak nie są tu pożądane. Komisje śledcze wydają mi się eskalacją polsko-polskich konfliktów. Jak Polska była podzielona, taka pozostaje. A przecież chodzi o przywrócenie porządku prawnego, rozliczenie lat zaniedbań i PiS-owskiego mataczenia, a nie o pustą wendettę. Zdecydowanie wolałabym podanie do publicznej wiadomości wyników śledztwa, wolałabym rozprawę, a potem ogłoszenie wyroku. A oglądając to, co się dzieje w mediach po transmisji obrad komisji śledczej do spraw Pegasusa, mam wrażenie, że tylko podgrzewamy istniejącą nienawiść.

Politykę uprawia się po to, by ludzie nie musieli wychodzić na ulice. W ostatnich latach obywatelki i obywatele musieli jednak ciągle krzyczeć na ulicach z rozpaczy spowodowanej zabijaniem demokracji i praworządności naszego państwa. W ostatnich latach budowano mury i dzielono ludzi na gorszy i lepszy sort. Fakt, że tyle osób nie wierzy w chorobę Ziobry lub mu nie współczuje, oznacza dominację nienawiści. Grozi nam eskalacja złych emocji. A przecież Temida ma przepaskę na oczach, bo sprawiedliwość nie ma względów dla nikogo, wszyscy wobec prawa są równi.

Niszczenie porządku prawnego, tak samo jak niszczenie społecznego zaufania czy uczciwości, to najbardziej widoczne skutki rządów PiS-u. Obudzono skrajne emocje. Poziom agresji i pretensji został wywindowany bardzo wysoko. Naszą przegraną jest nienawiść, jaką odczuwamy. Przegraną naszego państwa jest to, że pozostajemy ciągle podzieleni – i to nie przez zewnętrznego wroga, przez nieznane nam czynniki, ale przez nas samych.

Choroba to prywatna sprawa, zadanie dla lekarzy, kwestia medyczna, ale nie zmienia to faktu, że jako prokurator Ziobro łamał prawo i niszczył ludzi tylko po to, żeby utrzymać się przy władzy. Dlatego nie jest ważne czy rzeczywiście jest chory. Nie jest to sprawa do rozstrzygnięcia w medialnej debacie. Ważne jest to, kiedy Ziobro będzie mógł zeznawać i pojawi się w prokuraturze, by rozliczyć się z tego, co zrobił.

Widok Ziobry na łóżku szpitalnym nie jest nam potrzebny, tak samo jak nie potrzebujemy widoku Kaczyńskiego kpiącego z komisji śledczej. Jednym i drugim panem powinna zająć się prokuratura, i to nie w świetle kamer. Partia PiS doszła do władzy, urządzając spektakle nienawiści na ulicach i w Sejmie. Największą dla nich karą byłoby zatem milczenie mediów: brak nagrań, kamer, mikrofonów i dziennikarzy. Cisza. Tylko prokurator, adwokat i sędzia. Sprawiedliwość nie powinna rozgrywać się w telewizji, nie powinna być jeszcze jednym show. Sprawiedliwość to nie sprawa emocji. Temida nie bez powodu ma oczy zakryte.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!