Europa – nie wracam i nie wychodzę. Ja tu należę. Felieton Marii Mysonianki (22)

Europa – nie wracam i nie wychodzę. Ja tu należę. Felieton Marii Mysonianki (22)

Europa – nie wracam, bo nie mam skąd i dokąd wracać. Jestem tutaj od wieków i nigdzie się nie wybieram. Tu mi dobrze na tyle, że nie wyjeżdżam w poszukiwaniu bardziej zielonej trawy. Jestem u siebie – w Europie i w Polsce. I żądam, by mnie stąd nie wypraszano. W „Dezyderacie” czytamy: „Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj”. Polska ma prawo być i jest w Europie i nikt nie powinien próbować tego zmieniać.
Bycie razem we wspólnej Europie było marzeniem od czasów II wojny światowej. W 2004 roku marzenie się ziściło po długich zabiegach i staraniach. A teraz co? Czuję się jak dziecko, którego rodzice po uporczywej walce o możliwość zawarcia małżeństwa, gdy już wszystko skończyło się dobrze i życie płynie w miarę spokojnie (jak to życie: z kłopotami i zmartwieniami), nagle i nieoczekiwanie dla mnie – dziecka (obywatela) – postanowili się rozwieść. W imię racji, których dziecko za nic zrozumieć nie potrafi… Nikt dziecka (obywatela) o zgodę na rozwód nie pytał wprost, pytano pośrednio – w wyborach. Wybiera większość, to zasada demokracji. Obywatel (dziecko), nie mając w tej chwili bezpośredniego i skutecznego wpływu na rodzica, który wniósł o rozwód, zaraz będzie musiał wybrać, z kim chce zostać. Nie chcę stawać przed takim wyborem. Ja się nigdzie nie wybieram, jestem u siebie, w Polsce i w Europie, lub jak kto woli: w Europie i w Polsce. Tego nie należy i nie wolno rozdzielać.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.