Orzekanie o nieistniejących wyborach. Felieton Fryderyka Zolla (156)

Orzekanie o nieistniejących wyborach. Felieton Fryderyka Zolla (156)

7.05.2020

Według planu Gowina i Kaczyńskiego, Sąd Najwyższy ma orzec o nieważności wyboru Prezydenta, mimo że żaden wybór nie miał miejsca. Przyjęto założenie, że z Sądem Najwyższym stało się to samo co z Trybunałem Konstytucyjnym. Nie jest to kalkulacja pozbawiona podstaw. By dopiąć celu, nie trzeba kontrolować wszystkich sędziów w danej instytucji, wystarczy prezes i około pięciu procent składu sędziowskiego. Będziemy obserwować upadek Sądu Najwyższego, tak jak doświadczyliśmy upadku Trybunału. Rozwiązanie proponowane przez obu panów przypomina opis peregrynacji pewnej bardzo zacnej kozy: „Tak więc poszedł biedaczysko po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko”. Taką właśnie peregrynację odbywają Kaczyński z Gowinem, bo brzydzi ich myśl, że mogliby zastosować prawo. Przy kontroli Sądu Najwyższego ich plan ma same zalety. Jeżeli wygra ktoś inny niż Duda, Sąd Najwyższy ogłosi nieważność wyborów i będzie to orzeczenie formalnie poprawne, ponieważ nadal obowiązuje zasada niedopuszczalności zmiany zasad wyborczych sześć miesięcy przed wyborami. Jeżeli natomiast wygra Duda, Sąd Najwyższy stwierdzi ważność wyborów po myśli prezesa. Zmierzamy więc w kierunku całkowitej katastrofy. Nadzieja, że Gowin zechce przejść na stronę prawa, okazała się matką takich jak piszący te słowa: co najmniej naiwnych (przy okazji cieszę się, że ten ostatni pogląd nie będzie oficjalnym stanowiskiem Zarządu w myśl umieszczanej pod felietonami formułki). Powtarzanie banałów, że Sąd Najwyższy nie może stwierdzić nieważności wyborów, których nie było, też jest naiwnością. Sądy PiS owskiej władzy mogą wszystko. Żyjemy w czasach absolutnego zaniku prawa. System ten jest spójny. Niekonstytucyjnie powołuje się sędziów, dla których przetrwanie reżimu Kaczyńskiego jest jedyną gwarancją utrzymania urzędu i związanych z nim benefitów. Sędziowie ci będą zatem robić wszystko, żeby system trwał. Opozycja musi się zastanowić, jak przerwać tę logikę. Być może będzie konieczna jakaś gwarancja dla pseudosędziów, ale pod warunkiem zachowania niezawisłości i niesprzeniewierzenia się godności sędziowskiej. W przyszłości trzeba będzie powołać złożony z osób niezależnych organ weryfikujący ich postawy. Nie ma innego wyjścia. Trzeba tym ludziom pokazać drogę posłuszeństwa Konstytucji jako jedyną szansę zachowania urzędu po PiS ie, ale musi też być nadzieja. Nie jest to rozwiązanie sprawiedliwe, bo osoby te, biorąc udział w procedurach przed neo KRS pokazały, że nie zasługują na urząd sędziowski. Skutki nadmiernej pryncypialności byłyby jednak jeszcze gorsze. Mimo wskazanej logiki Kaczyńskiego dotyczącej tych wyborów, należy się do nich przygotować i normalnie prowadzić kampanię. Niestety, w tym celu trzeba będzie ignorować ograniczenia związane z epidemią. Skoro nie ma stanu klęski żywiołowej, nie ma także legalnych ograniczeń w poruszaniu się i w innych aktywnościach, w tym w organizowaniu zgromadzeń. Konsekwencje biorą na siebie rządzący. Należy minimalizować ryzyko, ale nie można pozwolić na to, by Duda prowadził kampanię, podczas gdy inni siedzą zamknięci w domach. Od opozycji oczekujemy sprawnego przywództwa. Duda musi przegrać, a ulica musi zagwarantować, że jego klęska nie zostanie podważona przez pseudosąd. Taki stan państwa jest wyłączną winą Kaczyńskiego i jego służalców. Trzeba się postarać odzyskać kontrolę nad biegiem spraw. Musimy też wiedzieć, że prawa już nie ma. Sprawiedliwości zresztą także.

P.S. Oczywiście jest jeszcze możliwość, że Kaczyński wykiwa Gowina. Weto Senatu zostanie odrzucone, a potem zmienią się okoliczności polityczne i Kaczyński zwolni się z danego Gowinowi słowa, bo będzie miał ustawę, o którą mu chodziło. Gdzie my jesteśmy?


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.