Złote porcięta. Felieton Fryderyka Zolla (102)

Złote porcięta. Felieton Fryderyka Zolla (102)

Po wywiadzie Very Jourovej dla niemieckiego „Spiegla” nic już nie będzie takie jak dawniej. Rząd PiS‑u ma ogromnego pecha. Jesienią obwieszczał triumfalnie, że w Komisji Europejskiej udało się odsunąć Timmermansa od spraw przestrzegania prawa. Liczono na to, że nowa przewodnicząca KE Ursula von der Leyen nie będzie zwracać uwagi na przekształcanie Polski w autorytarną prowincję. Nadzieja ta nie była zresztą pozbawiona podstaw: wystarczyło stworzyć pozory praworządności. Nic z tego. PiS przyspieszyło z niszczeniem instytucji państwa. Ten najazd współczesnych Masławów na Polskę ma coraz bardziej tragiczne skutki. A tak się złożyło, że Jourova, następczyni Timmermansa, doskonale rozumie znaczenie takich praktyk, bo wie z własnego bolesnego doświadczenia, czym jest wykorzystywanie wymiaru sprawiedliwości do politycznych celów. Świetnie odczytała zamiary Ziobry i jego pomocnika Dudy: destrukcję sądownictwa jako niezależnej gałęzi władzy. Symbolem nowych porządków jest prezes Nawacki, który sprawuje swój urząd w sytuacji ciągłego konfliktu interesów, bo skandal z listami KRS dotyczy go bezpośrednio. Każdy, kto ma choć odrobinę poczucia etyki prawniczej, sam natychmiast odsunąłby się od tej sprawy. Nowa władza jednak przedefiniowuje etykę, stawiając na pierwszym miejscu całkowite posłuszeństwo Ziobrze i wypełnianie jego poleceń, nawet tych nie wyrażonych wprost. Za naruszenie tej naczelnej zasady „etycznej” sędziom takim jak Paweł Juszczyszyn wymierza się karę.

Vera Jourova trafnie porównała działania Ziobry, wspieranego przez Dudę, do nalotu dywanowego na polskie sądownictwo. Wskazała, że szkody mogą już być nienaprawialne. Nigdy dotąd, od początku naszego członkostwa w Unii, a nawet od początku procesu akcesji, znaczenie Polski nie było tak małe. Pośmiewiskiem nie staliśmy się tylko dlatego, że nikomu nie jest do śmiechu. Unia musi się uporać z potężnym kryzysem instytucjonalnym. Znacząca część unijnego sądownictwa, jaką jest sądownictwo polskie, straciła zdolność do zagwarantowania prawa do sądu w rozumieniu art. 19 traktatu o Unii. Nie można tu zatem mówić o jakimś wtrącaniu się w wewnętrzne sprawy Polski. Okazaliśmy się niezdolni do wywiązania się z najbardziej podstawowego unijnego obowiązku. Ale głowa do góry! Nasza rola w Unii sprowadza się dzisiaj wprawdzie do gigantycznego problemu do rozwiązania, straciliśmy też podmiotowość, stając się jedynie przedmiotem polityki, za to orzeł nasz biały ma dostać złote portki i – jak plotki głoszą – zamkniętą koronę, nawiązującą zapewne do Imperium Lechitów (pisał o nim w naszych koderskich felietonach Andrzej Kowalczyk). Prestiż wzrośnie nam niebywale! Co prawda, ja zachowawczo wolałbym być dumny z dobrze funkcjonujących instytucji państwa i mieć prezydenta, który nie napuszcza górników na sędziów oraz nie ogranicza swojego urzędu do usługiwania Ziobrze i coraz bardziej odklejonemu od rzeczywistości Kaczyńskiemu. Ostatni sondaż świadczy, że poparcie spada Dudzie mniej niż PiS‑owi. Musimy wyraźniej pokazywać, że Duda wobec PiS‑u nie ma żadnej autonomii. Głos na niego to głos na jego realnych panów: Kaczyńskiego, a teraz zwłaszcza Ziobrę. W maju zyskamy szansę, by powstrzymać upadek naszego państwa. W przeciwnym razie będziemy się tylko mogli pocieszać złotymi porciętami. Albo raczej: ostanie nam się jeno sznur.