Od redakcji: niniejszy tekst został wygłoszony przez prof. Fryderyka Zolla na manifestacji solidarności z Ukrainą 09.08.2026 na placu Szczepańskim w Krakowie.
Spotykamy się tutaj, aby podkreślić, że nasza solidarność z narodem ukraińskim nie przeminęła.
Znajdujemy się w piątym roku wojny. Polska odgrywa w niej ważną rolę, stanowiąc logistyczne zaplecze Ukrainy. Stała się też domem dla wielu ukraińskich uchodźców. Ta istotna rola Polski jest także widziana z Moskwy, która różnymi sposobami dąży do wywołania konfliktu między Polską a Ukrainą. Moskwa chce doprowadzić do tego, by nasz kraj przestał wspierać Ukrainę. Chce też wykorzystać Polskę do osłabienia spoistości zachodnich sojuszy, w szczególności NATO i UE.
Jesienią 2021 roku w pamiętnym ultimatum Ławrowa Moskwa sformułowała swoje wojenne cele. Ich przedmiotem nie jest jedynie Ukraina, ale również Polska i inne kraje, które wybiły się na niezależność od Moskwy. Ich suwerenność Moskwę uwiera, stąd moskiewskie dążenie, żeby je skłócić, a następnie tej suwerenności po kolei pozbawić. Dlatego armia moskiewskiej propagandy rzuciła się na sieci społecznościowe, wykorzystując historyczne konflikty i szczując jeden naród na drugi. Polska jest na te ataki wrażliwa, ponieważ wewnętrznie jesteśmy głęboko skłóceni. Mamy też polityków, którzy chcieliby skorzystać z antyukraińskich wysiłków propagandowych i pożeglować na wzniecanych przez Moskwę falach nienawiści. Naszym obowiązkiem jako narodu jest dać odpór temu moskiewskiemu atakowi. To jest nasza bitwa warszawska.
Aby bitwę te wygrać, musimy znowu stać się solidarni – w pierwszej kolejności w stosunku do nas samych. Nie wolno nam ulegać przekazom medialnym, które zachęcają do nienawiści i przemocy. Stojących za nimi ludzi trzeba ignorować. Państwo też musi tutaj działać przez organy ścigania i służby. Trzeba przeciwstawiać się politykom, którzy chcą zdobyć wyborców przez sianie wrogości. Trzeba także przeciwstawiać się polityce, która naturalne w demokracji różnice zamienia w konflikt napędzany emocjami i niszczący nas jako wspólnotę obywatelską. Jeśli będziemy skłóceni i pełni nienawiści do siebie nawzajem, bardzo szybko padniemy ofiarą Moskwy.
Zwycięstwo nad Moskwą zależy również od tego, czy wytrwamy w naszej solidarności z Ukrainą. Chodzi o solidarność przejawiającą się w codziennej pomocy dla naszych ukraińskich sąsiadów, o solidarność humanitarną i wreszcie o solidarność na szczeblu państwowym, która wspiera wysiłek całej Ukrainy w odparciu moskiewskiej agresji. Ludzie w Ukrainie codziennie drżą o swoje życie, atakowani przez drony i rakiety. Na froncie ginie i odnosi rany całe pokolenie. A od zwycięstwa Ukrainy zależy także bezpieczeństwo i przyszłość Polski.
Mamy w swoich genach zapisane cierpienie, jakie przynosi wojna. Mamy też zapisane w pamięci, jak to jest, kiedy pozostawia się kogoś samego w obliczu inwazji dokonanej przez totalitarne imperia. Nie możemy dopuścić, aby historia się powtórzyła. Naszą bronią jest solidarność. Nie wolno nam z niej rezygnować.
| Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację na rzecz Kongresu Katoliczek i Katolików (wpłaty z dopiskiem „Ukraina”) | ![]() |
![]() |
Wspieramy walczących w Ukrainie |
![]() |
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.


