Radio Ga Ga. Felieton Adama Jaśkowa (262)

Radio Ga Ga. Felieton Adama Jaśkowa (262)

Od dawna brakuje poważnego dialogu z mieszkańcami, dotyczącego istotnych dla miasta decyzji i inwestycji, z analizą korzyści i obowiązków, a także możliwych utrudnień. To chyba najważniejszy problem w samorządach, nie tylko w Krakowie.

Jakiś klasyk powiedział, że telewizja to wspaniały wynalazek, wystarczy wyłączyć wizję i mamy radio. Niestety, sztuczna inteligencja Google nie zna autora tego spostrzeżenia, a w mojej pamięci jego nazwisko się zatarło. Tak jak zatarła się wizja u polityków. W zasadzie wszyscy wrócili do etapu radia.

Skoro najbardziej wpływowi politycy wyzbyli się wizji (o ile kiedykolwiek ją mieli), to co dopiero ci mający jedynie wpływy lokalne. Tak trochę bez serc, bez ducha. Mała przyducha.

Koalicja Obywatelska trzyma się metra jak… płota. Jakby ona wymyśliła to metro dla Krakowa, a nie PRL-owscy planiści 60 lat temu. Dzisiaj jednak planiści daliby sobie z metrem spokój, a KO bez niego zostałaby (takie bokserskie trochę skojarzenie) z niczym jak Gołota na deskach. Ale co tu narzekać na KO, skoro inni nawet metra nie mają. W planach. Choć w sumie akurat to nawet lepiej.

Urzędnik pełniący obowiązki Prezydenta Miasta Krakowa – kto wie, czy nie pełniący ich nieco lepiej niż poprzednik – na razie subtelnie odsuwa metro na później. Trochę odważniej zajmuje się inwestycjami komunalnymi, zapalając wreszcie zielone światło dla wielkogabarytowej pompy ciepła, wspólnej inwestycji spółek miejskich, Wodociągów i MPEC. Ta inwestycja da ekologiczne źródło ciepła dla Krakowa, a w dodatku może sprawić, że opłaty za ciepło będą rosły dużo wolnej.

Kandydaci mają różne zainteresowania. Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji (tej od Mentzena), niezbyt ceni sobie kulturę, może dlatego nie bardzo mógł powiedzieć, iloma teatrami zarządza Prezydent Miasta Krakowa. Uprzejmy dziennikarz Radia Kraków nie spytał kandydata, kiedy ostatnio był w teatrze, a szkoda, bo odpowiedź byłaby może interesująca dla niektórych wyborców.

Może to zresztą nie jest ważne, bo według sondażu IBRiS w walce o drugą rundę liczyć się będzie tylko czwórka kandydatów, w której Bocheńczak raczej się nie znajdzie. Liderem sondażowym (17,2%) jest Łukasz Gibała, który dotąd nie złożył jednoznacznej deklaracji startu. Dalej jest trójka o zbliżonym poparciu: Daria Gosek-Popiołek z Lewicy (13,5%), Michał Drewnicki z PiS (13,2%) oraz wspólna kandydatka KO i PSL, Monika Piątkowska (12%). Różnice w tym sondażu są niewielkie i nie sposób przesądzić, kto ostatecznie wyląduje w finale wyborów. Szanse ma każdy z czworga kandydatów.

Michał Drewnicki ujawnił już swoje wyborcze filary: Kraków, który ponownie ma się stać wielki; zwiększenie komfortu życia całych rodzin; wolność bez narzucania takich rozwiązań jak Strefa Czystego Transportu; uczciwość w podejściu do zarządzania miastem i finansów. Dodatkowo Drewnicki chce odebrać Kraków lobbystom i koteriom i przekazać go w ręce mieszkańców oraz wybudować metro. Poza sprzeciwem wobec SCT reszta wyjątkowo mało konkretna – z zastrzeżeniem, że czyste powietrze w mieście nie jest w takim rozumieniu elementem komfortu, ale raczej luksusem. Czy wielki Kraków stać na luksusy? Zdaniem Drewnickiego raczej nie.

Monika Piątkowska opiera swoją kampanię na dobrych relacjach z premierem i wicepremierem. Z premierem na pewno ma lepsze relacje niż odwołany (chyba, bo nie ma jeszcze prawomocnego orzeczenia sądu oddalającego protesty wyborcze) w referendum Aleksander Miszalski. Czy to wystarczy, by uzyskać od rządu jakieś ekstra finanse? Do tej pory wszystkie rządy PO były w najlepszym wypadku obojętne na prośby płynące z Krakowa. Poparcia udzielił też Jacek Majchrowski, ale trudno ocenić, jak przełoży się ono na decyzje mieszkańców miasta. Piątkowska zamierza również zawęzić SCT do obszaru pierwszej lub drugiej obwodnicy, czyli w zasadzie ją zlikwidować. Dla przypomnienia: pierwsza obwodnica to ulice wokół Plant, a druga to Aleje Trzech Wieszczów, ul. Konopnickiej, Powstańców Śląskich i Wielkopolskich, Klimeckiego, Powstania Warszawskiego, Lubomirskiego i Stwosza, okrążające głównie obszary wpisane do rejestru zabytków.

Piątkowska duże nadzieje wiąże z wprowadzaniem opłaty turystycznej, która ma być lekiem na finansowe niedobory miasta. Ustawa musi jednak przejść cały proces legislacyjny, na razie jest na etapie opiniowania w Kancelarii Sejmu. Do przedłożenia jej prezydentowi do podpisu droga daleka.

Daria Gosek-Popiołek zbudowała swoją pozycję na zainteresowaniu trudnymi sprawami mieszkańców miasta, zwłaszcza tych, którzy nie mają silnych reprezentacji branżowych czy politycznych. Zapewne to właśnie dało jej miejsce w czołówce kandydatów w sondażach wyborczych. Nie odrzuca budowy metra, ale preferowałaby nowe linie tramwajowe.

Ostatni – i przez niektórych wyczekiwany – kandydat to Łukasz Gibała, czekający wciąż na oficjalne ogłoszenie wyborów. Wtedy też pewnie ujawni swój program. Nie sądzę, by jakoś stanowczo odbiegał od rywali. Nieszczęście polega na tym, że wszyscy skupiają się na sprawach, które wzbudzają największe emocje w „sieci”. Opinie obracają się wokół tematów podniesionych w referendum, ale w zasadzie marginalnych dla przyszłości miasta i jego mieszkańców.

Nikt nie zająknął się o starzeniu się miasta, o budowie ośrodków dla osób starszych, o potrzebach w zakresie opieki i ochrony zdrowia ani o miejscach pracy, które mogłyby zastąpić te znikające i przenoszone do krajów z jeszcze niższymi płacami. Jak na ironię, najbardziej sensowną wizję miasta prezentuje w swoich działaniach tymczasowy zarządca, czyli Stanisław Kracik. Kto wie, czy przedłużenie jego misji nie byłoby dla miasta najlepszym rozwiązaniem. To chyba niemożliwe do zrealizowania, ale nie świadczy dobrze o kandydatach walczących o urząd. I chyba najważniejsze: Jacek Majchrowski gdzieś tak po połowie swoich rządów zniechęcił się do dialogu tak z radnymi, jak i z mieszkańcami. W rezultacie wszystkie konsultacje społecznie miały co raz mniej uczestników i coraz mniej były reprezentatywne. Aleksander Miszalski postawił na „ławki dialogu”, które były raczej tylko ławkami. Od dawna brakuje poważnego dialogu z mieszkańcami, dotyczącego istotnych dla miasta decyzji i inwestycji, z analizą korzyści i obowiązków, a także możliwych utrudnień. To chyba najważniejszy problem w samorządach, nie tylko w Krakowie.

PS. W kolejnym sondażu lider się nie zmienia, jednak w grupie pościgowej jest również Jan Hoffman.

Również na aristoskr.wordpress.com


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!