Dwa dni temu w Uniwersytecie Lwowskim zorganizowano wykłady w ramach prowadzonej wspólnie z Uniwersytetem Jagiellońskim Szkoły Prawa Polskiego i Europejskiego. Sala wypełniła się studentkami i studentami. Dzień był słoneczny, we Lwowie czuło się wiosnę. Jakby nie było wojny. A jednak wojna trwa.
Przed wielką aulą Uniwersytetu (dawną salą obrad Sejmu Galicyjskiego) znajduje się wystawa zdjęć kobiet i dziewczyn – niebywale pięknych, roześmianych i promiennych, u progu życia. Niektóre trzymają w objęciach kotki, inne mają w rękach karabiny. Większość to Ukrainki, jest też Hiszpanka i Amerykanka. Urodziły się pod koniec lat osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiątych. Nie żyją. Zginęły w walce za wolną Ukrainę.
Zderzenie wiosny i śmierci jest psychicznie nie do uniesienia. Piąty Dzień Kobiet od początku wojny.
| Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację na rzecz Kongresu Katoliczek i Katolików (wpłaty z dopiskiem „Ukraina”) | ![]() |
![]() |
Wspieramy walczących w Ukrainie |
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.














