Pamiętam tamtą noc, gdy wybuchła wojna. Rozpoczynał się dla mnie szczególny czas, może najważniejszy w mojej publicznej działalności.
Z grupą przyjaciół, znajomych, z rodziną organizowaliśmy wsparcie. Był to także nadzwyczajny czas dla Polski: głęboko podzieleni Polacy zjednoczyli się w solidarnościowym zrywie. Pomoc świadczona zarówno przez państwo, jak i przez obywateli okazała się na początku wojny zbawienna. Wsparliśmy Ukrainę, gdy nikt jeszcze się na to nie zdecydował, a Zachód zamarł sparaliżowany strachem. Robiliśmy to też bez jakieś szczególnej kalkulacji. Wydarzenia za wschodnią granicą przebiły plugawą skorupę naszych codziennych konfliktów i dotarły do pokładów, skąd tryska lawa naszej siły jako społeczeństwa i narodu.
Czas uniesienia trwał niezwykle długo, aby w końcu przygasnąć. Ze wszystkich sił gasiła go moskiewska propaganda i jej polityczni służalcy. Pokryły go codzienności życia, polityczne spory, coraz bardziej złożona sytuacja geopolityczna łamiąca wszelkie osie dotychczasowej orientacji. Lawa jednak dalej kipi, nie daje się poskromić. Polacy wciąż mobilizują się i pomagają; zbiórka funduszy dla Ukrainy w polskich kościołach jest tego najnowszym, potężnym dowodem. I choć przeróżni Berkowicze będą jak zawsze siać zło i nienawiść, nie damy się podzielić, chodzi bowiem o najwyższe wartości Zachodu.
Jestem niezmiernie wdzięczny moim kolegom i przyjaciołom nie tylko z Polski, ale również z Niemiec, Francji, Stanów Zjednoczonych, Holandii: przez te cztery lata zrobiliśmy wspólnie coś ważnego i dobrego. Ukraina nie umarła – ci, którzy mieli upaść w trzy dni, wytrwali cztery lata – także dlatego, że jesteśmy razem jak rodzina i stanęliśmy wobec zła solidarni.
Ukraińcy i Ukrainki walczą również za nas, również w naszej obronie tkwią w przemarzniętych okopach Donbasu i Zaporoża. Od ich męstwa i naszego wsparcia zależy przyszłość Zachodu – egzystencjalna, polityczna i moralna. W czwartą rocznicę wybuchu wojny powiedzmy: „Chwała Ukrainie!”, i nie ustawajmy z pomocą, która teraz staje się jeszcze ważniejsza. Razem odeprzemy imperium zła. Potem przyjdzie trudny czas odbudowy i europejskiej integracji Ukrainy. To jest wielkie wyzwanie, a jednocześnie szansa na zbudowanie potężnej Europy, zdolnej do ochrony swojego zróżnicowanego dziedzictwa oraz wartości, które w dzisiejszym zwariowanym świecie są podstawą wszelkiej nadziei. Nie wolno tego zmarnować.
| Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację na rzecz Kongresu Katoliczek i Katolików (wpłaty z dopiskiem „Ukraina”) | ![]() |
![]() |
Wspieramy walczących w Ukrainie |
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

