Nowe szaty marszałka. Felieton Anny Marii Rizzo (10)

Nowe szaty marszałka. Felieton Anny Marii Rizzo (10)

Cała Polska z napięciem obserwuje każde wystąpienie Szymona Hołowni w roli nowego marszałka. Jak widać, praca w telewizji nauczyła go radzenia sobie z trudnymi ludźmi. Jak dobra przedszkolanka z toną cierpliwości do swoich podopiecznych, zwraca im uwagę na język, jakim się posługują, i tłumaczy, jak odpowiednio zachowywać się w towarzystwie.

Wszystko w tej sytuacji jest komiczne – to, że potrzebny jest człowiek kompletnie z zewnątrz, żeby tłumaczyć posłom PiS-u, że nie wypada wypowiadać się nieparlamentarnie o kolegach. Nietrudno jednak zauważyć, że duża grupa wyborców PiS-u posługuje się podobnym językiem na ulicach, gdy zapytani, co się stanie, jeśli ich partia przegra, używają wulgaryzmów i agresywnych określeń względem „niemieckiego Tuska” czy innych „pajaców” z tej czy innej partii opozycyjnej. Takie wyrażenia byłyby nieakceptowalne u dzieci w szkole, a co dopiero u dorosłych ludzi na bardzo oficjalnych stanowiskach. Większość osób w partii do tej pory rządzącej składała chwilę wcześniej uroczyste ślubowanie, a tuż potem używała wyzwisk jakby wziętych z rynsztoka.

William Labov w jednym ze swoich badań sprawdzał różnice w wymowie u kupujących w sklepach mieszkańców Nowego Jorku z różnych klas społecznych. Jak się okazało, ich poziom wykształcenia, pochodzenie oraz kulturę można było łatwo zidentyfikować po sposobie, w jaki wymawiali już same końcówki wyrazów. W Polsce po rodzaju użytego słownictwa da się rozpoznać wyborców jednej szczególnej partii.

Oczekuję z napięciem analizy socjolingwistycznej posłów PiS-u. Jednak język, jakim się posługujemy, ma też ogromny wpływ na to, do jakich osób docierają nasze słowa. Wybór Szymona Hołowni na marszałka w tej sytuacji doskonale podkreśla dysproporcje między kulturą języka niektórych członków Sejmu. Jednym z zarzutów, które internet stawia nowemu marszałkowi, jest brak wyższego wykształcenia, ale skoro za marszałków mogliśmy mieć szeroki wachlarz przedstawicieli różnych zawodów i poziomów edukacji, czemu problematyczny miałby być autor książek? Wydaje się, że kultury ma więcej niż niektórzy jego nowi koledzy z pracy.

Oczywiście, czas pokaże, jak w roli marszałka spełnia się Szymon Hołownia. Na razie jego wybór doskonale uwypukla zachowania, które powinny być nieakceptowalne w miejscu takim jak Sejm. Szymon Hołownia myślał zapewne, że wdziewa szaty marszałka, ale niestety był to tylko strój przedszkolanki.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!