Kuźnia talentów. Felieton Joanny Hańderek (126)

Kuźnia talentów. Felieton Joanny Hańderek (126)

Oj tam, oj tam, ludzie się czepiają, a istoty sprawy nie widzą. Te tytuły i dyplomy im się po prostu należały. Dlaczego więc nalot CBA tak rozpala media antypisowskie, dlaczego biednym politykom i biznesmenom PiS-owskiej kohorty spokojnie żyć nie dają? To już dyplomu nie można sobie wydrukować?
A choć wszyscy wiedzieliśmy, że zwycięstwo nad PiS-em oznacza wielkie sprzątanie, chyba jednak skala PiS-owskiego mataczenia i kłamstwa nas zaskoczyła.

Znów się czepiają. Tym razem nalot na kuźnię PiS-owskich talentów rozpętał burzę wokół kompetencji i tytułów naukowych niektórych polityków i związanych z nimi specjalistów. Aż chce się zawołać: przecież im się to należało, mają wyraźnie zdolne dzieci, to i sami zdolni być muszą! Poza tym co takiego złego się stało, parę osób kupiło sobie drogie dyplomy, więc uczelnia zarobiła, rektor był zadowolony, a sami zainteresowani też mogli słodko spać z dyplomem w teczce. Jakoś tak my źli ludzie – my, co najpierw pod sądami zadymę robiliśmy, a teraz cieszymy się z niemieckiej władzy rudego chłopaka z Kaszub (obcy on, oj, obcy!) – ciągle widzimy coś, czego widzieć nie trzeba. No bo jak tu ludziom dobrej wiary, swojskim chłopom, odmawiać radości z posiadania dyplomu? A co to, zazdrościmy? Chcemy skazać biedaków na zmęczenie, ból głowy i pogorszenie wzroku? Przecież takie pełnowymiarowe kształcenie to męka. Człowiek musi siedzieć na uczelni i w bibliotece, czytać książki, słuchać wykładów, a to nudne i żmudne. Do tego, o zgrozo, musi pisać prace na zaliczenie i zdawać egzaminy. Dlatego jak ktoś sobie dyplom kupił, to nie taki głupi. Zainwestował w zdrowie. Spał spokojnie, na spacery chodził, odżywiał się dobrze i nie przegrzewał sobie głowy jakimiś tam dyrdymałami z książek. Widocznie wystarczy przeczytać jedno: własny dyplom.

Kuźnia talentów PiS-u padła. Kolejny bastion zdobyty. A przestrzegał Mały-Wielki-Człowiek z Żoliborza, żeby głosować właściwie. A tu naród się zbiesił, miał dosyć wstawania z kolan i zagłosował. I to jak zagłosował! Wódz narodu nie może zrozumieć, że on już bez żadnego trybu funkcjonować nie może. Siedzi więc w ławach poselskich i przeciera oczy ze zdumienia, jak powołują komisje śledcze i chcą go wzywać na przesłuchania. Naczelny Szeryf Rzeczpospolitej już nie wspiera Władcy z Żoliborza, bo chory, ciężko chory, tak zaraz po wyborach się rozchorował. Za to dookoła siły zła ciągle coś węszą i wyciągają na światło dzienne. A co było w ukryciu, to powinno pozostać w ukryciu. Takie to proste. Ale ci od Rudego i zgniłej Europy nic nie rozumieją.

Historia Collegium Humanum jest wręcz epicka. Moim zdaniem należy docenić heroiczne dążenie ludzi do dyplomu. I ta logika: najpierw postawiono pod pręgierzem wykształciuchów, PiS-owscy karierowicze nadawali na profesorków i innych mądrali z całym zapałem podlizywania się Małemu-Wielkiemu, a tuż potem kupowali sobie dyplomy. Chyba że ten z kupionym tytułem to nie wykształciuch, tylko prawdziwy wykształcony, a ten, co sobie zapracował na te wszystkie dr i prof., to zakuwający wykształciuszek. W każdym razie wyszło jak zawsze ciekawie. Ot, taka metoda ludzi PiS-u: jedno mówić, drugie robić i mataczyć, kłamać, kręcić, a jak trzeba, to podkupić, przekupić, a potem wszystko do reasumpcji.

Od październikowych wyborów w Polsce dzieją się rzeczy niezwykłe. Nie ma dnia, żeby coś z PiS-owskiego szamba nie rozlało się po komisjach śledczych i śledztwach dziennikarskich albo nie wybuchło działaniami Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Niby wszyscy wiedzieliśmy, że PiS to partia oparta na kłamstwie i malwersacji, a jednak skala tej działalności zadziwia. Trzeba przyznać, że mieli rozmach. W zasadzie nie ma takiej przestrzeni, w której czegoś by nie zepsuli albo nie zniekształcili. Po tych kilku latach rządów PiS-u nie tylko zdemolowano prawo, ale jeszcze trochę, a człowiek będzie się zastanawiał, kim jest profesor, doktor czy magister. Niby wszyscy wiemy, że białe jest białe, a jednak PiS pomalowało nam rzeczywistość na kolor gówna.

Historia Collegium Humanum jest wielce pouczająca. Nauka serwowana w zacnym collegium przypomina swą rzetelnością dziennikarstwo PiS-telewizji, obecnie kryjącej się w TV Republika, i ma pion moralny prezydenta PiS-Dudy, rozważającego na wizji, czy Krym jest czy nie jest ukraiński. To puzzle jednej układanki. Oni już tak mają, że kiedy się do czegoś biorą, to niszczą. Wszystkie chwyty dozwolone. A poza tym, jak wiadomo, wszystko i tak jest winą Tuska lub zostało wykrzywione przez lewacką propagandę…


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!