Wiedza o samorządzie, jego działaniach i kompetencjach jest niemal wiedzą tajemną, bardzo trudno przenikającą do społeczeństwa, również do radnych i kandydatów na różne funkcje w samorządzie. Może więc w ramach edukacji obywatelskiej należy młodzież uczyć o samorządzie, samorządności i kompetencjach gmin, powiatów i województw? Jak się młodzież przyłoży, zrobi notatki, to będzie potem wiedzieć, czego i od kogo wymagać. Życie polityków stanie się trudniejsze. A może reszcie będzie nieco łatwiej?
Pytanie powinno brzmieć: czego potrzebują mieszkańcy Krakowa? Czego wydają się nie potrzebować, wydaje się pokazywać sondaż, w którym pytano o powody odwołania prezydenta Miszalskiego.
Największa grupa pytanych (40%) odpowiedziała, że prezydent Miszalski został odwołany z powodu podwyżki cen biletów – tych jednorazowych, bo okresowe (dla mieszkańca) Kraków ma niemal najtańsze w Polsce. Drugim powodem odwołania miałoby być zadłużenie miasta. Kolejnym – ogólne niezadowolenie z kierunku rozwoju Krakowa. Niemal tyle samo respondentów wskazało na nepotyzm w miejskich spółkach, czyli, jak mniemam, tzw. kolesiostwo. Znacznie mniej pytanych, bo już tylko 25%, wskazało wprowadzenie Strefy Czystego Transportu. Dwa mniej istotne powody to niezadowolenie z rządów Tuska (12%) oraz brak sympatii do Miszalskiego (9%).
Kwestia cen biletów jest bardzo nagłośniona, szczególnie zaś podnoszono likwidację biletu 20-minutowego, który zgodnie z rozkładem pozwalał na przejechanie 8–10 przystanków. W sumie wystarczało to na dojazd do centrum miasta z niemal wszystkich większych osiedli poza częścią Nowej Huty (na pewno poza Wzgórzami Krzesławickimi , Mistrzejowicami i Pleszowem), Czerwonymi Makami czy Nowym Bieżanowem. Nie wystarczało to raczej na przejazdy do pracy, tyle że ci, którzy dojeżdżają komunikacją publiczną, mają bilety okresowe.
I właśnie dla takich osób jest komunikacja publiczna. Dla większości z nich nie mniej ważne od ceny przejazdu, a może i ważniejsze, są częstotliwość kursowania, siatka połączeń, brak zakłóceń i komfort podróży, te zaś zależą od jakości taboru, stanu nawierzchni i torowisk oraz organizacji ruchu drogowego uwzględniającej preferencje dla komunikacji publicznej.
Zadłużenie miasta to poważny problem, który powstał głównie z dwóch powodów. Pierwszym był szeroki program inwestycyjny, wspierany przez fundusze europejskie, do którego jednak należało zapewnić wkład własny średnio od 30 do 50% wartości inwestycji. Opłacało się? Oczywiście, jednak wkład własny finansowany był głównie długiem. Drugi powód to systematyczna centralizacja przychodów publicznych przy jednoczesnym spychaniu obciążeń na samorządy. Ten proces trwał przez lata, a nasilił się poprzez PiS‑owski Polski Ład i pandemię.
Samorządy mają w Polsce niewielki wpływ na swoje przychody i są uzależnione albo od bezpośrednich transferów rządowych, albo od decyzji podejmowanych przez władze centralne. Słynna opłata turystyczna postulowana była przez samorządy (głównie Związek Miast Polskich) od piętnastu lat. Teraz gdy pojawiają się szanse na jej wprowadzenie, wszyscy wypinają piersi do „orderów” – przynajmniej do czasu, gdy się okaże, że ustalone stawki nie starczą na otarcie łez kotom, nawet tym chudym. Chyba że będziemy się chwalić w Europie opłatą tak niską, że większość turystów jej nie zauważy.
Kwestia Strefy Czystego Transportu, którą jako powód odwołania Miszalskiego wskazało 25% badanych, jest i prosta, i skomplikowana. Prosta, bo inne badania świadczą, że ponad 70% ankietowanych Krakowian akceptuje strefę z pewnymi zastrzeżeniami. Nikt za to – być może łącznie z autorami tego projektu – nie rozumie, czemu wewnątrz strefy znalazły się wszystkie poza jednym parkingi Park& Ride. A wystarczyło wyłączyć je ze strefy wraz z drogami dojazdowymi.
„Gazeta Wyborcza” podeszła do sprawy z innej strony: spytała młodzież (nie do końca wiadomo, jaką), czego ona, ta młodzież, chciałaby od nowego włodarza miasta. Otóż młodzież uwierzyła, że komunikacja publiczna w Krakowie jest droga. To by znaczyło, że w większości z niej nie korzysta. Miesięczny bilet ulgowy na wszystkie linie – bo zakładam, że była to młodzież ucząca się, a przynajmniej zapisana do szkół, również wyższych – kosztuje 49,50 zł. To nieco więcej niż dwa piwa w krakowskich lokalach, których istnienia w innym punkcie ta młodzież broni. Jeśli coś w tym równaniu jest drogie, to raczej piwo niż bilety komunikacji.
Równie absurdalne jest domaganie się od władz miasta rozwiązania problemu dostępności mieszkań. Po pierwsze, polityka mieszkaniowa jest konstytucyjnie wpisana w zakres odpowiedzialności władz centralnych: rządu i parlamentu. Że od dawna nikt się tym realnie nie zajmuje? To już na pewno nie wina władz miasta, co najwyżej posłów i senatorów wybieranych w mieście i okolicach. Po drugie, nawet gdyby założyć, że miasto ma jakieś możliwości w tej sprawie, to w ciągu dwóch lat co najwyżej da się przygotować jakiś spójny program działań. Nic ponadto.
W podsumowaniu nasuwa się ogólny wniosek, że wiedza o samorządzie, jego działaniach i kompetencjach jest niemal wiedzą tajemną, bardzo trudno przenikającą do społeczeństwa, również do radnych i kandydatów na różne funkcje w samorządzie. Może więc w ramach edukacji obywatelskiej należy młodzież uczyć o samorządzie, samorządności i kompetencjach gmin, powiatów i województw? Jak się młodzież przyłoży, zrobi notatki, to będzie potem wiedzieć, czego i od kogo wymagać. Życie polityków stanie się trudniejsze. A może reszcie będzie nieco łatwiej?
Wiedza o samorządzie, jego działaniach i kompetencjach jest niemal wiedzą tajemną, bardzo trudno przenikającą do społeczeństwa, również do radnych i kandydatów na różne funkcje w samorządzie. Może więc w ramach edukacji obywatelskiej należy młodzież uczyć o samorządzie, samorządności i kompetencjach gmin, powiatów i województw? Jak się młodzież przyłoży, zrobi notatki, to będzie potem wiedzieć, czego i od kogo wymagać. Życie polityków stanie się trudniejsze. A może reszcie będzie nieco łatwiej?
Również na aristoskr.wordpress.com
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.