Skazani na Gibałę. Felieton Adama Jaśkowa (260)

Skazani na Gibałę. Felieton Adama Jaśkowa (260)

Czekamy więc na oficjalnie zgłoszenie się Łukasza Gibały, a kto wie, czy dodatkowo nie zgłosi się – być może nieco rozgoryczony – Rafał Sonik. Do mieszkańców Krakowa zaczyna powoli docierać brutalna prawda, że lepsze jutro było wczoraj, a może nawet przedwczoraj.

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – wypełnia się. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się obraz przyszłych zmagań o drugą turę, a potem o fotel prezydenta miasta.

Jedynym pewniakiem wydaje się na razie Łukasz Gibała (z rodziną), co potwierdza zamówiony przez Lewicę sondaż przedwyborczy życzliwie opublikowany przez Wirtualną Polskę. Bez względu na konfiguracje kandydatów Gibała uzyskuje w nim wyniki gwarantujące wejście do drugiej tury. Warto jednak wspomnieć, że w sondażu nie uwzględniono Jana Hoffmana, jednego z liderów komitetu na rzecz organizacji referendum, które odwołało Aleksandra Miszalskiego. Sam Hoffman zadeklarował start w wyborach. A właśnie jego start może wpłynąć na ostateczny wynik Gibały.

Można zakładać, że Gibała, ośmielony sondażem (wyjątkowo nie zamówionym przez niego), wkrótce ogłosi swój start. No, chyba że czeka na maszynę losującą im. Donalda Tuska, która ma niebawem wyłonić kandydata KO. Ktokolwiek by nim został, nie ma dziś żadnej pewności wejścia do drugiej tury, choć wystawienie przez PiS radnego Drewnickiego wydawać by się mogło nie tyle nawet ułatwieniem sytuacji KO, co w zasadzie wycofaniem się PiS z poważnej rywalizacji.

W sondażu zamówionym przez Lewicę nad wyraz wysoko stoją akcje Darii Gosek-Popiołek, byłej członkini Razem, aktualnie bezpartyjnej posłanki z klubu Lewicy. Wynik w granicach 17% predestynuje ją nawet nie tyle do walki z Aleksandrą Owcą, współprzewodniczą Razem, o rząd dusz na lewicy, ile wręcz do realnej walki o drugą turę. W sondażu Gosek-Popiołek przegrała tylko o jeden procent z Małgorzatą Wassermann, która – jak wiadomo – nie wystartuje. Zastąpi ją wspomniany już radny Drewnicki, dla niektórych mało sławny, dla innych wprost osławiony. Nie należy do ulubieńców prezesa Kaczyńskiego, za to wspierany jest przez Beatę Szydło. Jego doświadczenie na stanowisku kierowniczym obejmuje kierowanie osobistym fordem (Mondeo) oraz obradami rady miasta jako wiceprzewodniczący rady. Do listy doświadczeń należy jednak dodać udział w radzie nadzorczej EC Tychy, zakończony niestety po zmianie władzy centralnej. W ramach działalności gospodarczej Drewnicki kręci filmy reklamowe, mógłby więc zarobić, produkując filmy dla kontrkandydatów.

Maszynę losującą im. Donalda Tuska czeka bardzo ciężkie zadanie. Musi wyłonić kandydata, który zdecydowanie dotrze do drugiej tury wyborów, by potem liczyć na poparcie Lewicy i demobilizację wyborców PiS. Zresztą do tej demobilizacji może dojść jeszcze w pierwszej turze.

Z sondażu wynika, że reszta kandydatów w zasadzie się w tych wyborach nie liczy. Jak rozwinie się sytuacja na szczycie rankingu, nie wiadomo, trzeba śledzić kolejne sondaże oraz czekać na zamknięcie listy kandydatów.

Ostatecznie maszyna losująca wskazała na Monikę Piątkowską, senator Koalicyjnego Paktu Senackiego. Piątkowska wcześniej pracowała w magistracie u Jacka Majchrowskiego, potem zbliżyła się do PSL. Już raz wygrała wybory przedterminowe, zorganizowane po opuszczeniu Senatu przez Bogdana Klicha. Wiadomo jednak, że to nie tak poważna sprawa jak wybory Prezydenta Krakowa.

Kandydatkę zaprezentowano w warszawskim parku. Premier Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wspólnie udzielili jej poparcia. Oby nie skończyło się na zielonej trawce. Poparcie PSL w krakowskich wyborach może być znaczące, o ile oczywiście znacząco będzie różniło się od zera. Czekamy więc na oficjalnie zgłoszenie się Łukasza Gibały, a kto wie, czy dodatkowo nie zgłosi się – być może nieco rozgoryczony – Rafał Sonik.

Do mieszkańców Krakowa zaczyna powoli docierać brutalna prawda, że lepsze jutro było wczoraj, a może nawet przedwczoraj. Czasy łaskawego panowania Jacka Majchrowskiego przy wszystkich jego wadach i potknięciach będą wspominane jak rządy Juliusza Leo. Jako żywo nasuwa się pointa ze słynnego skeczu Kabaretu Pod Egidą „Krótka rozmowa między Panem, Wójtem i Plebanem”: „Ksiądz pana wini, a pan księdza, a nam biednym zewsząd… dobrobyt”.

Również na aristoskr.wordpress.com


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!