Czy moglibyśmy wykorzystać SAFE, by naprawdę poczuć się nieco bardziej bezpiecznie? Wykorzystać więcej środków na badania naukowe? Na opracowanie technologii i produkcję substancji podstawowych do produkcji leków, których to substancji nikt w Europie nie produkuje? Na wyhodowanie i upowszechnienie upraw lepiej znoszących zmiany klimatyczne?
Czy jest bezpiecznie? Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk.
Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale przecież wiemy, że zawsze winni są scenarzyści, czyli ci, którzy opowiadają nam te historie.
Czego potrzeba by czuć się bezpiecznie? Może wystarczy znieczulenie, fachowa opieka, ubezpieczenie zdrowotne, no i zdecydowanie inny scenarzysta.
Cieszymy się, jedni mniej, inni bardziej, z programu SAFE – Bezpieczeństwo. Przy okazji warto się zastanowić, co ono oznacza. Co daje nam prawdziwe bezpieczeństwo, co daje takie poczucie, a co stwarza tylko iluzję. Jesteśmy jako społeczeństwo specjalistami od iluzji. Choć oczywiście dzielimy się na tych, co je roztaczają i na tych, którzy mają w nie wierzyć.
II RP specjalizowała się w iluzjach, wyglądało nawet na to, że twórcy iluzji sami w nie wierzyli, przynajmniej do września 1939 roku.
Teraz za naszą wschodnią granicą toczy się wojna. Wielu wieszczy kolejną, więc musimy zapewnić sobie bezpieczeństwo. Będziemy wydawać swoje miliardy i miliardy z pożyczki SAFE, żeby być „safe”. Sporo już wydaliśmy. W takiej sytuacji dobrze jest mieć jaki plan strategiczny. Przed II wojną raczej nie mieliśmy. Teraz mamy na pewno plan zakupów. Coś jak sobotnia lista do supermarketu. Mamy na niej mnóstwo sprzętu wszystko z najdroższych półek.
Żeby jakoś zobrazować sytuację, opiszę stan posiadania największej armii Unii Europejskiej, czyli armii francuskiej. W rankingu Global Fire Power to szósta potęga militarna świata.
Polska planuje posiadanie 80 samolotów bojowych (F-16 i F-35) oraz 48 lekkich koreańskich FA-50.
Amia francuska dysponuje 240 samolotami bojowymi (Rafale i Mirage) oraz 150 szkoleniowymi, z których część może być używana do celów bojowych (AlphaJet).
Polska zakontraktowała 96 śmigłowców szturmowych, Francja ma ich tylko 50. Dysponuje za to 900 bojowymi wozami piechoty i 300 czołgami oraz 160 armatohaubicami.
Polska dysponuje 900 czołgami (360 K2, 360 Abrams, 100 Leopard 2A5 i ok. 100 PT91 Twardy), do tego ok. 600 Rosomaków, 116 BWP Borsuk, 500 armatohaubic i jeszcze kilkaset BWP-1, które będą zastępowane Borsukami.
Nasza armia, przynajmniej na papierze, jest już druga w Europie. A plany mamy jeszcze bardziej ambitne. Tak jakbyśmy chcieli, w pojedynkę, pokonać całą Rosję. Choć dotąd nie udało się to Ukrainie. Według oficjalnych danych NATO w roku 2025 wydaliśmy na armię 4,3% PKB. Czyli ponad 44 mld dolarów, prawie tyle, co Kanada (45 mld), dwie trzecie tego, co Francja (68 mld).
Stajemy się potęgą militarną. Ale czy czujemy się bezpiecznie? I czy jesteśmy bezpieczni?
Nie jesteśmy w stanie wojny, a mamy olbrzymie problemy z opieką zdrowotną, edukacją, finansowaniem nauki. W roku 2025 rzeczywiste wydatki na ochronę zdrowia wyniosły 5,82% PKB, czyli mniej niż zapisano w ustawie. Przeciętnie w UE poziom takich wydatków wynosi ok. 10% PKB. Mamy nawet specjalną ustawę, która ma gwarantować wzrost realnych wydatków na ochronę zdrowia. Mamy też wiele innych ustaw.
Przegoniliśmy Europę w wydatkach na zbrojenia, w wydatkach na zdrowie tracimy dystans.
W 2023 roku kilka państw mogło się pochwalić wydatkami na Badania i Rozwój wynoszącymi powyżej 3% PKB. Liderem była Szwecja (3,6%), wyprzedzając Belgię i Austrię (po 3,3%). W czołówce znalazły się także Niemcy i Finlandia z wynikiem po 3,1%. W Polsce to było 1,56% PKB.
Mamy olbrzymie problemy z siecią energetyczną, pogarszającym się stanem wód i suszą. Zakres wykluczenia transportowego się nie zmniejsza, a według niektórych badaczy nawet się zwiększa. Czy moglibyśmy wykorzystać SAFE, by naprawdę poczuć się nieco bardziej bezpiecznie?
Wykorzystać więcej środków na badania naukowe? Na opracowanie technologii i produkcję substancji podstawowych do produkcji leków, których to substancji nikt w Europie nie produkuje? Na wyhodowanie i upowszechnienie upraw lepiej znoszących zmiany klimatyczne?
Może wtedy mógłbym się poczuć odrobinę bardziej bezpiecznie. I gdybyśmy zacieśnili jeszcze współpracę z najbliższymi nam (geograficznie) sojusznikami, bo ci dalecy wyraźnie się od nas oddalają.
Również na aristoskr.wordpress.com
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.