Rozmowa prezydenta RP z dziennikarzem wbija się mocno w pamięć. Nawrocki pręży bokserskie muskuły, wyszukuje dziennikarza w tłumie na zasadzie „który to?” i poucza, żeby reporterzyna słuchał, co prezydent mówi, bo prezydent mówił przecież, że Putin to zbrodniarz.
Tyle tylko, że nie o to pytał dziennikarz. Pytał, czy prezydentowi nie przeszkadza utrzymywanie kontaktów z najbliższym europejskim współpracownikiem Putina, czyli z Orbanem. A prezydent swoją odpowiedzią w zasadzie się pogrążył. Skoro – jak widać – wie, że Putin jest zbrodniarzem, tym bardziej obciąża go współpraca z Orbanem jako kumplem zbrodniarza.
Orban aktywnie działa przeciw Ukrainie, pomagając Putinowi. We współpracy z Moskwą blokuje unijną pożyczkę dla Ukrainy, żeby uderzyć w podstawy funkcjonowania państwa ukraińskiego. Opowieść, że pożyczka jest wstrzymana, bo Ukraina nie naprawia rurociągu dostarczającego Węgrom rosyjską ropę naftową, to argument perwersyjny. Ukraina ma naprawić rurociąg uszkodzony przez Moskwę, żeby Orban mógł nadal finansować moskiewską maszynę zbrodni.
Tak się złożyło, że w drodze ze Lwowa do Krzemieńca przejeżdżałem nieopodal Brodów wkrótce po tamtej moskiewskiej napaści. Widziałem sznury samochodów gaśniczych i słuchałem ostrzeżeń, żeby zostać w domach. Jest zrozumiałe, że Ukraina nie zgadza się na węgierską inspekcję prac naprawczych przy rurociągu: można mieć pewność, że wyniki tej kontroli wylądowałyby na moskiewskich biurkach, pozwalając ocenić celność ataku. Minister spraw zagranicznych Węgier nie wypiera się nawet, że stale informuje Ławrowa o przebiegu spotkań Unii Europejskiej. Zbójecki napad na ukraiński transport pieniędzy przez Węgry jest kolejnym elementem układanki, która jasno wskazuje na aktywne działanie Orbanowskich Węgier na rzecz Moskwy.
I tego właśnie Orbana odwiedza Nawrocki. Niedawno zawetował ustawę, która pozwalała na najbardziej efektywne wykorzystanie pieniędzy z programu SAFE. Prezydenckie weto nie blokuje samego zaciągnięcia pożyczki, którą rząd i tak musi wziąć, bo w przeciwnym razie działałby na szkodę narodu i państwa w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Nawrockiemu udało się zatem przeszkodzić w zakupieniu niezbędnego sprzętu, m.in. kamizelek kuloodpornych, dla policji, straży granicznej i straży pożarnej. Cały program ponadto będzie dla Polski droższy.
Wizyta u Orbana jest kolejnym geopolitycznym określeniem się polskiego prezydenta. W tym samym czasie Putin dronami niszczy zabytki Lwowa. Można tylko mieć nadzieję, że za dwa tygodnie Węgrzy zdecydują o porzuceniu obozu zbrodniarza. Dla całej Europy będą to wybory o znaczeniu historycznym, przesądzające nie tylko o przyszłości demokracji na Węgrzech. Czego tam szukał prezydent Nawrocki ze swoim poparciem dla Putinowskiego kumpla?
PS Dziś Orban ogłosił, że odcina dostawy gazu ziemnego dla Ukrainy. Każdy, kto wspiera Orbana, jest za te działania współodpowiedzialny.
| Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację na rzecz Kongresu Katoliczek i Katolików (wpłaty z dopiskiem „Ukraina”) | ![]() |
![]() |
Wspieramy walczących w Ukrainie |
Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

