Punkt widzenia. Felieton Fryderyka Zolla (137)

Punkt widzenia. Felieton Fryderyka Zolla (137)

5.04.2020

Jarosław Kaczyński jeszcze niedawno uważał głosowanie korespondencyjne za szczególnie podatne na fałszerstwo. Dziś już nie ma tego problemu. Rzekoma wada zmieniła się w realną zaletę. Kaczyński tworzy właśnie procedurę głosowania, której wynik będzie można ustalić bez żadnej kontroli. Pozostanie tylko męczący dla wszystkich dyktatorów dobór cyferek. Poparcie wyborcze na poziomie 99% brzmi kusząco, jest jednak zbyt jawnie zmanipulowane, trzeba więc będzie celować w skromne 54%. Liczenie, które zagraża zdrowiu liczących, skoro wirus może się utrzymać na kopercie nawet przez dobę, stanie się zbędne. Wystarczy tych trochę ofiar – wyolbrzymianych, rzecz jasna, przez opozycję – wśród listonoszy. Owszem, ten i ów listonosz się zarazi, ten i ów umrze, lecz jest to poświęcenie, na które Jarosław Kaczyński jest gotowy.
Z punktu widzenia środowisk demokratycznych smutne jest to, że szalę decyzji przeciwko szaleństwu wyborów 10 maja mogą przeważyć jedynie argumenty medyczne. Nie przekonuje argument, że wybory nie odbędą się w sposób demokratyczny, że nie ma żadnej kampanii, że do opinii publicznej dociera tylko program Andrzeja Dudy: łamanie Konstytucji na wszystkie możliwe sposoby, podczas gdy pozostali kandydaci nie są w stanie przedstawić swoich propozycji. Niestety, od 1989 roku nie wykształciliśmy dostatecznie mocnych nawyków demokratycznych. Nie weszły nam one w krew.
Całkiem na marginesie: panie premierze Gowin, argument, który dobiega z pańskich kręgów, jakoby rząd musiał trwać, bo w przeciwnym razie grozi nam katastrofa gospodarcza, jest bardzo słaby. Brzmiał mało rzeczowo już wtedy, gdy zgodził się pan na zniszczenie niezależnego sądownictwa. W przypadku ewentualnej zgody na zniszczenie wyborów – ostatniego powiązania naszego ustroju z cywilizacją Zachodu – ten argument będzie tragiczny. Gospodarka jest zrujnowana, bo nie przygotowano jej na złe czasy. Rządzenie w okresie prosperity jest łatwe i przyjemne, ale jeśli się sprowadza do kupowania głosów, kończy się katastrofą, gdy nadejdzie kryzys. Nie ma co tego rządu żałować. Trzeba jak najszybciej zakończyć władzę PiS‑u i zacząć żmudny proces naprawy państwa. W najbliższych dniach rozstrzygną się sprawy, które przesądzą o naszym losie w daleko dłuższej perspektywie niż okres trwania pandemii. Może warto już odsunąć dyktatora z Nowogrodzkiej od władzy? Jest to poświęcenie, na które jesteśmy gotowi.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!