Naiwność i Międzymorze. Felieton Fryderyka Zolla (469)

Naiwność i Międzymorze. Felieton Fryderyka Zolla (469)

PiS zdewastowało w zasadzie wszystkie obszary naszego państwa. W tym totalnym niszczeniu Polski istniała jedna szczelina, przez którą wpadał promyk nadziei. Była nią polityka wobec Ukrainy, a także ostatnie próby naprawienia macierewiczowskiej neutralizacji naszej armii. Obserwujemy właśnie, jak polska polityka wobec Ukrainy obraca się w zgliszcza. W czasie wojny zaczynamy wojnę handlową z Ukraińcami. My im nałożymy embargo na zboże, oni zakażą wwozu naszych jabłek i ogórków.

Polscy politycy prawicy ględzili coś kiedyś o Międzymorzu – o obszarze, na którym Polska mogłaby odgrywać jakąś szczególną rolę. Aby o czymś takim myśleć (pomijając już wątpliwą wartość tych intermaryjnych bajdurzeń), trzeba mieć wizję realizacji długofalowych interesów całej grupy, nawet gdyby doraźnie opłacało się postąpić inaczej. Aby zyskać znaczenie wykraczające poza własną miedzę, trzeba umieć stworzyć podstawy wspólnoty politycznej zgodnej co do zasadniczych kierunków państwa. Trzeba dysponować zarówno siłą militarną, którą można wspierać innych, jak i siłą własnej atrakcyjnej kultury. Trzeba być zdolnym do zaciągania zobowiązań międzynarodowych i do ich respektowania, do sprawnej, kompetentnej i uczciwej dyplomacji. Z tego wszystkiego dzisiejsza Polska nie ma nic, same atrapy.

Jedynym elementem polityki PiS-u, który można by uznać za próbę budowania geopolitycznych fundamentów naszej pozycji w świecie oraz umacniania systemu bezpieczeństwa, była polityka wobec Ukrainy: ogromne wsparcie wysiłku ukraińskiego, ale także wsparcie humanitarne, przyjęcie uchodźców, stworzenie odpowiednich ram prawnych ich pobytu, lobbowanie za sprawą ukraińską na całym świecie, w tym przez aktywne zaangażowanie prezydenta Dudy. Wspierając Ukrainę, prezydent Duda odnajdywał jakąś drogę do historii, inną niż ta znaczona niszczeniem sądów.

To wszystko się załamało, gdy zaistniała sprzeczność interesów. Historia ze zbożem mogła się potoczyć inaczej. PiS jednak, dewastując swoje państwo oraz więzi międzynarodowe, pozbawiło się możliwości działania. Dlatego w przemówieniu prezydenta Zełenskiego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ padły słowa o przyjaciołach gotujących grunt dla Putina (tak, to było o nas), a spotkanie Dudy z Zełenskim wypadło z kalendarza.

W ten sposób z punktu widzenia geopolityki marnujemy bardzo wiele. W znakomitej rozmowie na kanale Historia realna Piotr Zychowicz i Marek Budzisz pokazują, że ukraińska opcja zachodnia nie jest dana raz na zawsze. W przyszłości mogą (choć to brzmi dziś niewiarygodnie) pojawić się inne opcje, jeśli Zachód (do którego należy nasz kraj wczesnego popołudnia, czyli Polska) Ukrainę zawiedzie. A Ukraina jest fundamentem bezpiecznej przyszłości Europy.

Wojna zbożowo-ogórkowa zakończy się tragiczne dla nas wszystkich. Rzecznik PiS-u, pan Bochenek, zakłada, że rząd PiS-u nie przedłuży wygasających świadczeń socjalnych dla ukraińskich uchodźców, czyli znowu dzielnie się zemści za wszystko na matkach i dzieciach. Minister obrony w kampanii wyborczej ujawnia plany wojskowe (czemu nie przetłumaczono ich od razu na rosyjski? Macierewicz zna przecież odpowiednich tłumaczy, mógłby pomóc Błaszczakowi).

PiS-owcom grzebiącym właśnie przyszłość naszego regionu radziłbym obejrzeć ostatnią scenę filmu „Ogniem i Mieczem”. Narrator objaśnia w niej skutki konfliktu polsko-ukraińskiego. Prognoza ta nie traci nic na aktualności. Ale 15 października możemy w Polsce odwrócić bieg historii.

PS Ambasador ukraiński został wezwany do polskiego MSZ, bo Polska sprzeciwia się wypowiedzi prezydenta Zełenskiego na temat naszej pozornej solidarności i faktycznego działania na rzecz Putina. Jakże pięknie Putin osiąga swoje cele! Nie udało się nas skłócić Wołyniem czy Lwowem, to uda się zbożem. Premier Morawiecki próbuje sprowadzić ten konflikt do zachłanności oligarchów. To zabieg odczłowieczania ukraińskich rolników, abyśmy łatwiej się pogodzili ze zmianą wektorów polityki. Mój opisany dwa felietony temu towarzysz z pociągu nie jest oligarchą, ale ciężko pracującym przedsiębiorcą, którego Morawiecki i jego zleceniodawca Kaczyński wpędzają w bankructwo. Opamiętajmy się. Zamiast wzywać ambasadorów, siądźmy z Unią i Ukrainą do stołu. Nie tańczmy do muzyki, którą nam wszystkim: i Polakom, i Ukraińcom, gra Putin.

PS 2 Morawiecki ostrzegł Ukrainę przed dalszą eskalacją konfliktu. Chce utrzymać władzę za cenę hańby. Władzy nie utrzyma. Hańba pozostanie.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!