Jak osiągnąć pokój. Felieton Fryderyka Zolla (459)

Jak osiągnąć pokój. Felieton Fryderyka Zolla (459)

Wojna w Ukrainie wchodzi w kolejną fazę. Nie słabnie determinacja Ukraińców, ale wojna pozostawia coraz głębsze ślady. W obecnej sytuacji geopolitycznej konflikt ten nie zakończy się zawarciem jakiegoś traktatu z Moskwą. Moskwa w swojej obecnej postaci nie ma żadnej zdolności wywiązywania się z obowiązków traktatowych. Jej ewentualne działania w tej dziedzinie będą miały jedynie charakter taktyczny przy niezmienionej woli przywrócenia stanu sprzed 1989 roku lub czegoś jeszcze gorszego.

Zakończenie konfliktu będzie zatem oznaczać jego zamrożenie. To, czy stan ten będzie trwały i czy pozwoli na odbudowę infrastruktury bezpieczeństwa w Europie, zależy od poziomu gwarancji, jakie NATO i poszczególne kraje sojuszu dadzą Ukrainie. Proces akcesji Ukrainy do NATO musi zostać dookreślony. Jest oczywiste, że sama Ukraina ma tu ogromne zadanie do wykonania. W warunkach wojny musi wzmocnić z natury korupcjogenne struktury państwa, tak aby były wolne od korupcji, bez żadnych pomysłów antydemokratycznych. Podążanie drogą ustrojową obecnej Polski, Węgier czy Turcji, będących członkami NATO, ale mających problemy z dochowaniem podstawowych wartości Zachodu, byłoby dla Ukrainy zabójcze. Ukraina musi się stać państwem w pełni demokratycznym, transparentnym, szanującym prawa mniejszości – także prawa mniejszości językowych, nawet jeśli chodziłoby o język nielubiany. Musi gwarantować bezpieczeństwo tajemnic NATO. NATO natomiast musi jej dać jasną perspektywę.

Tylko siła sojuszu może zagwarantować, że po tej wojnie nie będzie następnej. Nie wystarczą półśrodki, gwarancje w rodzaju tych budapeszteńskich, warte tyle, co papier, na którym je zapisano. Celem NATO musi trwały pokój, a ten można wymóc przygniatającą potęgą, która swoim parasolem obejmie tereny kontrolowane przez Ukrainę. Oczywiście, optymalna byłaby demokratyczna zmiana w Rosji i rozpoczęcie procesu powstawania Moskwy nieimperialnej, która chce normalnie żyć i wyrzec się siły jako sposobu regulacji stosunków międzynarodowych. To jednak jest perspektywa bardzo odległa. Obecnie pokój trzeba przygotować tak, żeby trzymać Moskwę z daleka od ludzi, którzy pragną żyć w swoich państwach, w Unii Europejskiej, w dobrobycie i spokoju. Rozmieszczenie broni jądrowej w Białorusi nie może nas przestraszyć, a tylko nakłonić do jeszcze bardziej zdecydowanych działań.

My w Polsce musimy stale i na każdym poziomie wspierać wysiłek Ukrainy. Musimy też ponownie stać się demokratycznym państwem prawa. To ważne dla pokoju w Europie. Tylko będąc takim państwem, zyskamy możność trwałego działania na arenie międzynarodowej, zamiast poprzestawać na roli hubu pomocy dla Ukrainy. Polska pogrążającą się w autorytarnym chaosie osłabia spoistość Zachodu. Opiera się na wartościach, za które nikt nie będzie chciał oddać życia.

Rok 2023 przejdzie do historii jako czas tworzenia podstaw wielkiej nadziei albo jako czas tragicznie zaprzepaszczonych szans. Bardzo wiele zależy od nas. Na to, który z tych scenariuszy się zrealizuje, wydarzenia w Polsce wpłyną w niewiele mniejszym stopniu niż sukcesy armii ukraińskiej na froncie.


  Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację im. Janusza Kurtyki!


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!