Siostro, basen. Felieton Adama Jaśkowa (263)

Siostro, basen. Felieton Adama Jaśkowa (263)

Podobno premier obiecał marszałkowi (Sejmu), że wybory prezydenta (Krakowa) odbędą się we wrześniu. Ja bym w tej sytuacji obstawiał jednak październik, a może nawet listopad. Listopad to dobry czas na wybory, czas smutku i żałoby. Czas, powiedziałbym, idealny.

Baseny stają się nieoczekiwanie ważnym elementem kampanii wyborczej w Krakowie – kampanii, której nikt nie toczy. Ale zanim o basenach, najpierw trochę o kuriozum prawnym. Referendum się odbyło, jak się patrzy. 26 maja w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego opublikowano jego wyniki. Czyli wojewoda uznał referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa za ważne.

Premier niezwłocznie wyznaczył komisarza miasta, a prezydent Miszalski opuścił gabinet. Czyli obaj uznali wyniki referendum. Premier równie niezwłocznie powinien ogłosić datę wyborów, które zgodnie z przepisami prawa powinny się odbyć nie później niż 90 dni od daty ogłoszenia wyników referendum w dzienniku urzędowym. Ale już wiadomo, że w tym terminie się nie odbędą. Premier czeka na prawomocne, czyli w drugiej instancji, orzeczenie, czy protesty wyborcze były słuszne czy nie. Rzetelny, złośliwy, zaprzyjaźniony z rządem (niewłaściwe skreślić) sędzia zwróciłby sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji. A co, niech popracują. Bez względu na ponowne orzeczenie któraś ze strony ponownie się odwoła. A czas sobie leci.

Podobno premier obiecał marszałkowi (Sejmu), że wybory prezydenta (Krakowa) odbędą się we wrześniu. Ja bym w tej sytuacji obstawiał jednak październik, a może nawet listopad. Listopad to dobry czas na wybory, czas smutku i żałoby. Czas, powiedziałbym, idealny.

W dodatku w listopadzie kandydaci przestaliby się zajmować basenami, które nieoczekiwanie stały głównym tematem przedwyborczych… przekomarzań.

Policzmy, ilu basenów potrzebuje Kraków (jeśli oczywiście założymy, że to towar pierwszej potrzeby). Krakowski Aquapark podaje, że do basenu wchodzi naraz średnio 270 osób – trochę tłok, ale niech będzie. Powiedzmy, że dziennie korzysta z tej atrakcji tysiąc osób. Teraz krótkie zadanie z matematyki przedwyborczej: ilu basenów potrzebuje Kraków, by znalazło się miejsce dla wszystkich mieszkańców? Dla ułatwienia dodam, że według danych GUS na koniec 2025 roku w Krakowie mieszkało 810 tysięcy osób i jeszcze pół basenu. To sporo wody. Eksperci twierdzą, że Kraków jest dobrze zabezpieczony w wodę, ale dla kolejnych basenów nie musi jej starczyć. A gdyby susza się przedłużała i poziom rzek znacząco opadł, to nie będzie już tak różowo, choć pewnie i tak lepiej niż w większości dużych miast, już teraz mających okresowy problem z wodą.

Jak załatwimy już sprawę basenów albo gdy nieoczekiwanie przyjdzie listopad, możemy przejść do innych spraw, nie tracąc z oczu szykującego się procesu o baseny pomiędzy dwiema kandydatkami, które oczywiście kandydatkami jeszcze nie są, bo wciąż nie ogłoszono terminu wyborów, ponieważ premier czeka na rozstrzygnięcie sądowe innego sporu oraz na korzystny układ planet.

Dyskusje o tym, co należy obiecać mieszkańcom, zdają się nieco odrywać od zadań ustawowych gminy miasta Krakowa, choć Kraków oprócz tego, że jest gminą, jeszcze jest powiatem. Na przykład taka polityka mieszkaniowa jest w gestii rządowej, a nie gminnej czy powiatowej. Oczywiście żaden rząd, również ten, efektywnej polityki mieszkaniowej nie prowadzi, a co gorsza, nawet utrudnia wykonywanie przez samorządy zadań socjalnych, które z kolei są obowiązkiem samorządów. Ale nie jest to przecież jedyny konstytucyjny obowiązek rządu, którego ten rząd, podobnie jak poprzednie, nie realizuje.

Powoli kończy się na szczęście temat budowy metra, zresztą nie tylko w Krakowie. Pieniędzy na metro (również warszawskie) w budżecie – ani w polskim, ani w unijnym – nie będzie. Komisarz Kracik subtelnie odsuwa budowę o dwadzieścia lat, a w sumie mógłby i o pięćdziesiąt, nie robiłoby to różnicy. Niestety, Kracik wraca do planów budowy autostrady śródmiejskiej w ciągu tzw. Tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej. Obie mogą kosztować mniej więcej tyle co metro, którego nie będzie.

Czkawką już odbijają się teksty o Strefie Czystego Transportu, także na przykładzie Katowic, które wyznaczyły ją w sposób zupełnie nieistotny. Nieistotny dla posiadaczy samochodów, nieistotny dla pieszych, nieistotny dla stanu powietrza. Jakie tam było, takie zostanie.

Co ciekawe, przeciwnicy strefy wskazują, że stan powietrza również w Krakowie się poprawia. Można by odnieść wrażenie, że poprawia się samoistnie, a nie na skutek przeróżnych działań. A poprawia się dzięki postępującej wymianie samochodów na nowsze oraz na elektryczne. Dzięki ślimaczącej się, ale ciągłej wymianie palenisk węglowych w gminach obwarzanka. Dzięki stałej modernizacji taboru Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Krakowie. No i wreszcie cieplejsze zimy też wpływają na zmniejszenie ilości zanieczyszczeń w krakowskim powietrzu. Trudno więc, by stan powietrza się nie poprawiał, ale zdecydowanie nie poprawia się samoistnie.

Kandydatom i kandydatkom (oczywiście jeszcze nieoficjalnym) doradzałbym więc opowiadanie się za budową nowych linii tramwajowych, choć niekoniecznie w partnerstwie publiczno-prawnym. Zalecałbym również postulowanie budowy nowych domów opieki dziennej i całodobowej dla seniorów, bo prawie wszyscy – jedni wcześniej, inni może nieco później – tam trafimy. I raczej nie będziemy potrzebowali basenów, bardziej pampersów. I opiekunów, a nie ratowników.

PS. Aby wszyscy zmieścili się w basenach, trzeba by ich 810 i pół.

Również na aristoskr.wordpress.com


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!