Samorządność. Felieton Adama Jaśkowa (272)

Samorządność. Felieton Adama Jaśkowa (272)

W 2026 roku 625 gmin w Polsce – na ogólną liczbę 2479 – wprowadziło okresowe ograniczenia w korzystaniu z wody dostarczanej przez wodociągi. Sprawa zatem dotyczy co czwartej gminy w Polsce. Jakieś polityczne czy rządowe reakcje? Żadnych.

Stwierdzenie, że samorząd jest podstawą demokracji, to truizm. Wszyscy się z tym zgadzają. Problem w tym, że realnie w polityce mało kto poważnie się samorządem zajmuje. Oczywiście, co jakiś czas w przestrzeni publicznej pojawiają się tematy samorządowe w różnych konfiguracjach – od nadmiernego zadowolenia, przez często rozsądne analizy cząstkowe, po pełne rozczarowań niezadowolenie.

Czy ktoś kiedyś wykonał analizę funkcjonalną systemu? Czy przyjrzał się z dystansu, zobaczył, jak samorządy funkcjonują? No, ja takiej analizy nie widziałem. Co jakiś czas mamy za to incydentalne zmiany – w większości na gorsze. Owszem, zdarzają się próby naprawy, ale zwykle nie są skutecznie.

Często słyszy się opinię, że reforma samorządowa to jedyna zmiana, która się rządowi Jerzego Buzka udała. Wśród zachwytów nie zwraca się uwagi na prawne i polityczne napięcia, jakie ta reforma zrodziła. Zdefiniowano wtedy zadania własne gminy, zobowiązując ją do ich realizacji. Po części nałożono na nią obowiązki niemożliwe do wypełnienia bez aktywnej polityki rządu. Dołożono też samorządom odpowiedzialność za zadania rządowe, takie jak edukacja, ale nie dano skutecznych narzędzi. Dopiero rząd SLD dzięki ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego przyniósł kruchą stabilizację.

Wcześniej niestety SLD postanowiło zepsuć niedoskonały i krótko trwający system samorządowy, wprowadzając bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów oraz zmniejszając liczbę radnych gmin. Wójtowie (burmistrzowie, prezydenci) stali się jednoosobowymi organami zarządzającymi gminą. Decyzja ta wraz ze znacznym zwiększeniem kompetencji urzędów wyraźnie obniżyła standardy demokracji lokalnych. Jak wynika z ponad dwudziestoletnich doświadczeń, zmiana na stanowisku szefa gminy (miasta) następuje na skutek śmierci, aresztowania przez CBA lub – co zdarzało się stosunkowo najrzadziej – sukcesu referendum odwoławczego.

PiS postanowiło dodatkowo zepsuć system, wydłużając kadencję organów samorządowych do pięciu lat i jednocześnie ograniczając liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów do dwóch. O ile wydłużenie kadencji samorządów jest w zasadzie bezsensowne, a może nawet antydemokratyczne, o tyle ograniczenie liczby kadencji organów jednoosobowych mogłoby być ciekawym doświadczeniem. Interesujące, że wywołało to niemal histeryczną reakcję PSL. Rozpaczliwe próby obrony etatów wójtów i burmistrzów – bo prezydentów to PSL nie ma ani jednego – są desperacką próbą uniknięcia nieuchronnego końca tej partii, która reprezentuje już tylko partykularne interesy własnego aktywu.

Czy ograniczenie kadencji pomoże samorządom? Raczej nie. Problemy są gdzie indziej. Jeden z nich to wyżej wspomniany bezpośredni wybór wójtów, burmistrzów i prezydentów. Stworzył on trwałą nierównowagę pomiędzy organem wykonawczym a ciałem przynajmniej nominalnie uchwałodawczym, czyli radą gminy. Tak naprawdę kierowany przez wójta (burmistrza, prezydenta) urząd jest autorem wszystkich uchwał, do których radni wprowadzają jedynie poprawki. Zresztą od dawna podobnie jest w relacjach rząd – Sejm: uchwalane tzw. projekty poselskie są takie z nazwy, a procedowane są zgodnie z nazwą jedynie wtedy, gdy rząd nie jest w stanie osiągnąć porozumienia lub chce uniknąć wymaganych prawem szerokich konsultacji projektu.

Drugi problem to chroniczne niedofinansowanie samorządów, szczególnie w małych gminach wiejskich (i miejskich też). Do tej pory obraz ich funkcjonowania był rozświetlany przez inwestycje czy to ze środków unijnych, czy to z rządowych, często gęsto przeskalowanych, tak jak krakowska Trasa Łagiewnicka czy Trasa Mistrzejowicka, zwana dla niepoznaki tramwajem do Mistrzejowic. Prezydent Jacek Majchrowski wyciągnął wnioski z tych zamierzeń, rezygnując z kolejnych miejskich autostrad: Trasy Pychowickiej i Zwierzynieckiej.

Wszyscy wydają się ignorować wpływ, jaki na funkcjonowanie samorządów mają dwa niezwykle ważne czynniki. Pierwszy to globalne ocieplenie, które w najbliższej przyszłości utrudni dostarczanie wody pitnej, nie tylko zresztą w wielkich aglomeracja. Krótkotrwałe sensacje w postaci zdjęć wysychających zbiorników wodnych czy rekordowo niskich stanów wód w rzekach nie wywołują żadnych poważniejszych refleksji. W 2026 roku 625 gmin w Polsce – na ogólną liczbę 2479 – wprowadziło okresowe ograniczenia w korzystaniu z wody czerpanej z wodociągów. Sprawa dotyczy zatem co czwartej gminy w Polsce. Jakieś polityczne czy rządowe reakcje? Żadnych.

Drugi problem to drastyczne zmniejszanie się liczby mieszkańców w gminach, słusznie określane już jako depopulacja. Spadek ten wpływa na koszty utrzymywania infrastruktury komunalnej przez gminy przy zmniejszających się wpływach od malejącej liczby mieszkańców. Ten problem będzie się pogłębiał i do roku 2050 ominie jedynie cztery lub pięć największych metropolii.

Ostatnim i może najtrudniejszym problemem jest w mojej opinii zanikające poczucie wspólnoty, być może obce polskiej tradycji narodowej. Socjolodzy wskazują od dawna na trudności w funkcjonowaniu wspólnot w Polsce. Uważają, że poza rodzinami jeszcze tylko wspólnoty samorządowe funkcjonują jako tako. Obawiam się jednak, że nawet te opinie są zbyt optymistyczne. Stan polskich rodzin podlega w opisach nadmiernej idealizacji, podobnie jak stan polskich samorządów.

Iluzja, że istnieje wspólnota mieszkańców na poziomie gmin czy powiatów, jest podtrzymywana przez radnych, część aktywistów i lokalne elity kształtujące resztki opinii publicznej. Może Krynica Morska, najmniejsza gmina w Polsce i jednocześnie miasto, miałby szanse na stworzenie wspólnoty, przynajmniej poza sezonem turystycznym. Ze wspólnotą samorządową mamy ten sam kłopot co z demokracją. Aby funkcjonowała, obywatele muszą mieć dostęp do wiedzy, posiadać umiejętność jej interpretacji oraz czas, by mogli to zrobić. Z każdym z tych elementów łączą się dziś problemy.

Również na aristoskr.wordpress.com


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!