Wysoki Trybunał. Felieton Fryderyka Zolla (293)

Wysoki Trybunał. Felieton Fryderyka Zolla (293)

Po wielu odroczeniach, po manipulowaniu składem, po rozprawie, w której wiceprokurator stanu wojennego przepytywał rzecznika praw obywatelskich – człowieka pełniącego jeden z ostatnich urzędów demokratycznej Polski – po wezwaniach mgr Przyłębskiej, by to coś, co orzeka, nazywać Wysokim Trybunałem, w końcu, przy udziale dublera, orzekli. Co orzekną, wiadomo było od dawna. Można by pomyśleć, że to zdrowy objaw, wszak przewidywalność orzeczeń sądowych jest cechą praworządnych państw o stabilnym prawie i zdrowym systemie sądowniczym. Niestety, nic z tych rzeczy. Była to przewidywalność innego rodzaju – pewność, że prawo dla tych orzekających nie ma żadnego znaczenia, liczy się tylko wola Nowogrodzkiej i nienawiść do obrońcy praw obywatelskich. Ich orzeczenie, tak jaskrawo bzdurne, stanowi dowód, że Trybunału Konstytucyjnego w Polsce nie ma, po prostu zaniknął. Pisał już o tym kiedyś Marek Porzycki. Faktycznie, może się tak zdarzyć – może się zdarzyć, że instytucja, choć przewidziana w Konstytucji i ustawach, utraci konstytutywne cechy swojego istnienia: niezależność, prawidłowość obsadzenia, legitymację. Kiedy już będzie się przywracać państwo po PiS‑ie, nie należy twierdzić, że to coś, co orzekło, miało coś wspólnego z Trybunałem Konstytucyjnym. W wyniku tego orzeczenia to nie rzecznik nie może pełnić swojego urzędu. Jedynie on ma za sobą powagę i majestat Rzeczypospolitej. A ci, którzy rzekomo w imieniu Rzeczypospolitej orzekli, majestat ten zwyczajnie zhańbili. I za to przyjdzie im kiedyś odpowiedzieć.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!