Wolność od” versus „wolność do”. Felieton Marcina Nowaka (8)

Wolność od” versus „wolność do”. Felieton Marcina Nowaka (8)

To, co wydarzyło się w 1918 roku, bardzo odbiega od tego, co od dobrych kilku lat uwypuklają oficjalne państwowe obchody, często połączone z manifestowaniem specyficznie rozumianego narodowo-katolickiego patriotyzmu. W 1918 roku Polska, Polki i Polacy odzyskali swoją podmiotowość, swoją godność. Otrzymali prawo do samostanowienia. Rozpoczął się proces jednoczenia Polaków mieszkających na terenach byłych zaborów: rosyjskiego, niemieckiego i austriackiego.

Dziś patrzy się na tamte wydarzenia wyłącznie przez pryzmat wolności od najeźdźców, wrogów ojczyzny, a to zabarwia wszystko na czerwono krwią „męczenników”, którzy walczyli o wyzwolenie Polski. W imię tej idei wypowiada się wojnę środowiskom postrzeganym jako czyhające na naszą wolność i dążącym do ponownego zniewolenia dumnego polskiego narodu. Strach leżący u podstaw tego przekazu wzywa do niszczenia pewnych grup społecznych, a obecnie już ponad połowy społeczeństwa, ponieważ wąska grupa zmanipulowanych zwolenników Zjednoczonej Prawicy wierzy głęboko w dziejowy spisek przeciw polskości. Jedyną formą obrony jest dla tych ludzi pokazanie polskiej siły, determinacji, notoryczny sprzeciw, a nawet odrzucenie oferowanej pomocy. Rządzący przekonani o swojej dziejowej misji nie chcą żadnej kontroli nad sobą, bo ta okazałaby się miękką formą zniewolenia i obnażałaby ich słabość. Nie życzą sobie nawet zależności wynikającej z partnerstwa w Unii Europejskiej, która zresztą też jest rzekomo elementem bliżej nieokreślonego frontu zmierzającego do odebrania Polsce niepodległości. Tak więc Zjednoczona Prawica i jej wyznawcy walczą o wolność od sił, które w ich mniemaniu chcą zawładnąć Polską, Polkami i Polakami.

Tymczasem w 1918 roku wszyscy mieszkańcy terenów Polski odzyskali podmiotowość. Odzyskali wolność do samostanowienia, do tworzenia prawa, które będzie chroniło ich wszystkich i sprzyjało rodzącemu się na nowo życiu społecznemu i ekonomicznemu, a także współpracy międzynarodowej przy uznaniu Polski za pełnoprawny podmiot i partnera. Można by powiedzieć, że było to nie tyle odrodzenie, co swoistego rodzaju zjednoczenie Polski. Rozpoczął się wielki projekt scalania jej trzech odrębnych części w jeden organizm. Wszyscy zamieszkujący te tereny otrzymali polskie obywatelstwo. Stali się podmiotem polskich praw obywatelskich.

Trudno zrozumieć, że po 102 latach od tych wydarzeń istnieje w kręgach rządzących w Polsce moda na odmawianie polskiej podmiotowości ponad połowie społeczeństwa, którego większość zamieszkuje od tamtych lat mniej więcej te same obszary. Ponad 70% Polek i Polaków popiera Strajk Kobiet. Grupa ta znalazła się na celowniku rządzących, którzy za wszelką cenę chcą wmówić społeczeństwu, że to wrogowie ojczyzny, bo występują przeciw ich wypaczonej wizji polskości opartej na „wolności od”. Zresztą, z dnia na dzień wydłuża się lista nieprzyjaciół, których należy się bać. Z dnia na dzień wydłuża się też lista Polek i Polaków, którym odbiera się podmiotowość i prawo do samostanowienia.

Tu mała dygresja. Wyrok pseudo-Trybunału Konstytucyjnego nie odebrał możliwości wyboru wyłącznie tym kobietom, które chciałyby dokonać aborcji. Odebrał możliwość wyboru wszystkim kobietom bez wyjątku. Kobiety, które nie chciałyby dokonać aborcji, też są tej możliwości pozbawione.

Oprócz kobiet są na liście wrogów ojczyzny osoby LGBTIA. Są wegetarianie i weganie, bo nie jedzą polskiego schabowego i w ten sposób nie wspierają polskich hodowców zwierząt. Są nauczyciele, wykładowcy i studenci, bo popierają Strajk Kobiet i żądają rzetelnej edukacji seksualnej. Są lekarze, bo ich ciężka i pełna poświęceń praca nie zgadza się z estymacjami wyliczonymi w Excelu. Są sędziowie, bo nie orzekają po myśli rządzących. Jest i Polonia, bo poparła Trzaskowskiego. Te wszystkie Polki i tych wszystkich Polaków nie tylko pozbawia się podmiotowości, podważając ich polskie obywatelstwo i każąc im wyjeżdżać za granicę, ale też odmawia się im człowieczeństwa. A przecież oni wszyscy noszą Polskę w sercu, czują się Polakami, ale czują się też Europejczykami, a nawet obywatelami świata. Poza Polonią wszyscy mieszkają i pracują w Polsce, tu odprowadzają podatki i przyczyniają się do wzrostu PKB, tu spotykają się ze znajomymi i zwiedzają kraj. Nie można i nie wolno pozbawiać ich podmiotowości. Wszyscy mamy do niej prawo.

Rządzący pomylili role. Nie są ojcami ani matkami narodu. Wybrano ich, aby koordynowali współpracę między Polakami, instytucjami i przedsiębiorcami. Nie są uprawieni do podejmowania decyzji za Polki i Polaków w sferze ich życia prywatnego. Powinni raczej dbać o to, by prawo nikogo nie wykluczało, ale było integrujące, jasne i przejrzyste i traktowało wszystkich równo. Powinni dbać, by każdy obywatel był podmiotem, a nie przedmiotem, i jako podmiot miał swoje miejsce w społeczeństwie.

W 1918 roku rozpoczęła się wielka integracja oparta na wolności do współpracy, do akceptowania odmienności, do otwartości na siebie nawzajem i do tworzenia polskiej przestrzeni społecznej, w której odnajdzie się każdy obywatel. Nadawano obywatelstwo mieszkańcom terenów utworzonej Rzeczpospolitej – nie tylko rdzennej ludności, ale też tym, którzy w ciągu tych 123 lat przemieszczali się w granicach państw zaborczych. Odzyskanie podmiotowości przez państwo polskie na scenie międzynarodowej to także wolność do współpracy i partnerstwa w ramach różnego rodzaju organizacji międzynarodowych.

Święto Niepodległości nie jest świętowaniem „wolności od”, lecz świętowaniem „wolności do”.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.