Walcowana. Felieton Joanny Hańderek (97)

Walcowana. Felieton Joanny Hańderek (97)

Dzisiaj w moim felietonie o wielkim patriotycznym geście pozbycia się jarzma nieniemieckiego i o tym, jak się nasza dzielność ma do węgla i do stali.

Niecnie pod nami kopie dołki kapitalizm,
Znowu perfidna myśl im w głowach się zalęgła,
Nie chcą kupować naszej walcowanej stali,
Jak na przekór zaniżyli ceny węgla
.

(Andrzej Jarecki „Nil desperandum” – piosenka Jana Kobuszewskiego z Kabaretu Olgi Lipińskiej)

I co się zmieniło? Nic się nie zmieniło. Wielki wódz wie, że jak było w czasach jego młodości, potem młodości drugiej i trzeciej, tak i jest dzisiaj. Oto niecnie pod nami kopie dołki dziki Zachód ze swoją koncepcją wolności i praworządności, oto Unia Europejska żyć nam nie daje. Wielki wódz objeżdża Polskę i tłumaczy pracowicie, że nie pozwoli, by dzieci nam germanić jakimiś Patriotami czy innymi Idiotami, on to wszystko przejrzał, był wszak na dworcu w Wiedniu i mu się nie spodobało. Poza tym Niemiec, nasz wróg odwieczny, tylko czyha: najpierw nam sprawi wyrzutnie, a później to już nie wiadomo co. To znaczy wiadomo, wódz wielki, acz mały wie to doskonale – będzie nas Zachód laicyzował, genderował i lewicował. My dumny szczep piastowy mamy swoją walcowaną stal, węgiel, żarówki te normalne, nie jakieś tam wymyślne energooszczędne, mamy swój rozum, język i nie będziemy niczyimi wasalami.

I tak wstaliśmy z kolan, walnęliśmy głową o naszą wielkość, potęgę militarną – tak, nie bójmy się powiedzieć tego otwarcie, bo przecież nasi ułani malowane dzieci, nasza husaria, nasza wiktoria pod Wiedniem, a i jeszcze to my pokonaliśmy zakon krzyżacki. Niech więc się już Niemcy tak nie niepokoją, nie martwią, my naprawdę nie potrzebujemy żadnych wyrzutni, żadnego systemu antylotnicznego, antybombowego, mamy Macierewicza, parówki i sami potrafimy się bronić. Do niczego nam ten Zachód cały, co to wygląda dziwnie i zachowuje się jeszcze dziwniej.

Nie to, co w wizji wielkiego małego wodza: Polska przykurzona, wywalcowana, węglowa, w której nic nie jest już nam potrzebne, bo wszystko mamy – jak za Kołodzieja Piasta albo przynajmniej jak za czasów młodości pana prezesa. Jeszcze tylko dziatwie dać mundurki z nadrukiem „PiS” i niebieskie krawaciki w barwach partii, założyć koła młodzieżowe im. Kaczyńskiego, kluby sportowe im. Jarosława Wielkiego i się wychowa, wyedukuje, tak żeby było, jak było, albo jeszcze lepiej.

Perfidna myśl im w głowach się zalęgła i podglądają, na ręce nam się gapią, nie pozwalają reformy dokonać wspaniałej. Ale po co nam to ich unijne prawo? Mamy własne! A nasze prawo, tak jak nasz węgiel, trwałe, dobre, proste. Rzetelnością Morawieckiego potwierdzone, mądrością Suskiego oświecone, zdolnością organizacyjną Sasina realizowane, sprawiedliwe i prawe jak sam minister sprawiedliwości i godności. Czego nam trzeba więcej? Co nam się tu pchają, kary naliczają? Perfidne są te zachodnie ludzie!

I znów mi w głowie taka perfidna myśl się zalęgła, że ja to już kiedyś oglądałam, już kiedyś to widziałam. Takie zabawy dzieciaka w kolejkach, machlojki, kombinacje, węgiel kupowany za mięso, mięso kupowane za wódkę. Swojsko, przaśnie, poza XXI wiekiem, poza współczesnością, globalizacją, poza konkurencją świata. Spokojnie, cicho, bezpiecznie. Kaczyński mebluje nam Polskę poza światem, gdzieś w kosmosie własnej głowy, całkiem zagubionej w innej galaktyce. Co gorsza, ma swój twardy elektorat i ludzi, który wierzą, że jeśli za wodzem będą poszczekiwać na Unię Europejską, to dobrze, że jeśli się odwrócą od naszych sojuszników i sąsiadów, to jeszcze lepiej. Radosny sen Putina. Czarny sen ekologii.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!