Unia, gwarant pokoju. Felieton Fryderyka Zolla (380)

Unia, gwarant pokoju. Felieton Fryderyka Zolla (380)

25 marca 1957 roku podpisano traktaty rzymskie, tworząc Europejską Wspólnotę Gospodarczą, z której ostatecznie wywodzi się Unia Europejska. Budowano strukturę, która miała trwałą wspólnotą interesów połączyć państwa nieraz sobie wrogie w dziejach, tak aby wojna między nimi stała się z istoty niemożliwa. Doświadczenie II wojny światowej było tak traumatyczne, że starano się zrobić wszystko, aby koszmar wojny nie mógł już nigdy się powtórzyć.

Świat jednak był podzielony. Dopiero po upadku komunizmu i potwora Związku Sowieckiego można było myśleć o rozszerzaniu Wspólnoty, a potem Unii. Proces ten w niewystarczającym stopniu objął wybijającą się na niepodległość Ukrainę. Wina była po obu stronach. Zachód nie rozumiał wschodu Europy. Już przyjęcie Polski do Unii z perspektywy wielu państw zachodnich przekraczało granice egzotyki. Ukraina także miotała się w wewnętrznych sprzecznościach. Jej drogę do Europy znaczą wydarzenia tak burzliwe jak pomarańczowa rewolucja, tak krwawe jak Euromajdan i tak katastrofalne jak obecna wojna Putina. Dyktator Rosji, zaczadzony pseudohistorycznymi wywodami swoich dworzan, postanowił rozpocząć wojnę w duchu XIX wieku – wojnę przeciwko demokracji, wolności, praworządności, wojnę przeciwko wszelkim wartościom wolnego świata.

Ukraina okazała się państwem o wiele silniejszym, niż wydawało się Europie. Nie rozpadła się pod uderzeniami bestialskiego moskalskiego napadu, ale dowiodła sprawności swojego państwa w najskrajniejszych warunkach. Funkcjonuje parlament, prezydent okazał się wielkiego formatu bohaterem. Utworzono skuteczną, inteligentnie dowodzoną armię. Działa system prawny, pracują komisje przygotowujące ustawodawstwo w tak trudnym czasie. Działają szkoły i uniwersytety, jeśli tylko jest to możliwe. A jest to wojna prowadzona przez agresora w najbardziej bestialski sposób, wojna totalna, wymierzona w ludność cywilną. Putin napada na szpitale, domy dziecka, zwykłe domy. Tragedia Mariupola niewątpliwie będzie zaliczona do najtragiczniejszych doświadczeń ludzkości w historii świata.

Utrzymanie funkcji państwa w warunkach takiej wojny zasługuje na najwyższe uznanie. Sprawne państwo ukraińskie wywalcza sobie miejsce w Unii Europejskiej tak, jak żaden inny kraj: krwią i niewyobrażalnym cierpieniem. Moralnym obowiązkiem Europy jest jak najszybsze przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej. Gdyby stało się to wcześniej, tej wojny by nie było. Umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą nie dawała nawet perspektywy członkostwa. Unia Europejska powinna się tej wstrzemięźliwości wstydzić.

Polska musi poprzeć członkostwo Ukrainy. Aby robić to skutecznie, musi też jak najszybciej zakończyć nonsensowny spór z Unią o praworządność. Jesteśmy winni Ukrainie wszelką pomoc w pokonaniu agresji, ale też w przygotowaniu jej do rychłego wstąpienia do Unii. W rocznicę traktatów rzymskich musimy sprostać wielkości twórców europejskiej integracji. Tylko wtedy Unia ocali samą siebie. Teraz obecność Ukrainy w Unii będzie wyrazem najbardziej elementarnej dziejowej sprawiedliwości.

  Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację im. Janusza Kurtyki!


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!