Ukraińskie porsche i pomoc. Felieton Fryderyka Zolla (399)

Ukraińskie porsche i pomoc. Felieton Fryderyka Zolla (399)

Spotkałem się z opinią, że coraz trudniej jest uzyskać pomoc dla Ukrainy, bo na ulicach widać pełno ukraińskich porsche, a niektórzy będący w Polsce i korzystający z pomocy za ciężkie pieniądze wynajmują swoje mieszkania w zachodniej Ukrainie. W Polsce pogarsza się sytuacja gospodarcza i ludzie już nie mają jak pomagać. A poza tym już pomogli.

Zacznijmy od ukraińskiego porsche. W takim porsche cayenne spędziłem kilka dni na granicy, gdy wybuchła wojna. Jeździliśmy tam i z powrotem, potem do Niemiec po rzeczy do transportów, potem na granicę. Jego właściciele mieli kwitnący biznes w Ukrainie, który 24 lutego całkowicie się skończył. Pomimo to utrzymywali całą załogę, mimo że wszystko się skończyło. Zostało porsche. I co z nim zrobić tu na ukraińskich numerach? Co to porsche zmienia?

Na pewno w tłumie Ukraińców są i tacy, którzy nie musieli po pomoc sięgać, a sięgnęli. Z powodu bycia Ukraińcem, podobnie jak z powodu bycia Polakiem, nie jest się od razu powołanym do świętości. Ani Rosjanin – z tego tylko powodu, że jest Rosjaninem – nie ma zarezerwowanego miejsca w piekle. Jakoś jednak tak dziwnie się składa, że na granicach widziałem przede wszystkim tłum ludzi, ciągnących w małych walizkach i pasiastych torbach cały majątek, który został. I jeszcze domowe zwierzęta. Piękne portrety dziewczynek z kotami maluje szesnastoletnia Andżelika, która codziennie nienaganną angielszczyzną apeluje do sumień na krakowskim Rynku.

W tych różnych opowieściach o bogatych Ukraińcach przebija charakterystyczna formuła prawicowych i pseudochrześcijańskich mędrków o ordo caritatis. Niech to Ukraińcy sami sobie pomagają. I pomagają. We wszystkich miejscach, gdzie i ja kupuję sprzęt dla żołnierzy, spotykam ukraińskie dziewczyny kupujące stazy, mundury, termowizory, apteczki – dla armii. Gdy byliśmy na granicy z transportem, polski celnik, patrząc na naszą ciężarówkę niemieckiej straży pożarnej, w której wieźliśmy lekarstwa i rzeczy dla wojska, powiedział, że to rzadki widok, by ktoś inny niż Ukraińcy wiózł transport. Ukraińcy w Polsce pracują na rzecz Ukrainy. Trzeba też mocno podkreślić, że nasza pomoc dla Ukrainy to nie jest nasza łaska dla nich. To wkład w walkę o nasz świat. Z tym że my nie przelewamy krwi.

Wczoraj jechałem z Monachium do Salzburga. Jechała też młoda Ukrainka ze swoją mamą, małym chłopcem i dziewczynką z porażeniem mózgowym. Pomyślałem, jak straszna podłość powodowała tymi, którzy rozpętali tę wojnę, a teraz pędzi tych ludzi po Europie z całym ich cierpieniem i bólem. Dlaczego mniej dostrzegamy to niż jakieś wielkie porsche?

  Wesprzyj Ukrainę poprzez Fundację im. Janusza Kurtyki!


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!