Ulica, niezgoda i przyszli sędziowie. Felieton Fryderyka Zolla (67)

Ulica, niezgoda i przyszli sędziowie. Felieton Fryderyka Zolla (67)

Dziś znowu wyjdą na ulice. Wbrew pozorom zależy tu od nas bardzo wiele. Nasza zamanifestowana niezgoda na niszczenie instytucji państwa odbija się echem w Europie. Obecność jest ważna. Decydują się losy Polski. Dla PiS‑u ten projekt ustawy to tylko narzędzie zemsty i mobilizowania najbardziej czarnosecinnych wyborców. PiS ma nadzieję, że czarnosecinni zapewnią Dudzie ponowną prezydenturę, a PiS‑owskiej władzy – napęd do ukończenia dzieła zniszczenia państwa.
Tylko obywatele mogą zatrzymać to szaleństwo. Protestom powinny towarzyszyć propozycje polityczne. Marzyłby się okrągły stół. Smutnym paradoksem jest jednak to, że w 1989 roku po stronie rządowej było więcej ludzi samodzielnie myślących, niż jest obecnie w PiS‑ie. To właściwie eufemizm. Po stronie PiS‑owskiej są uczniowie czarnoksiężnika Ziobro i Kaczyński, coraz mniej ogarniający rzeczywistość, coraz bardziej zdani na podszepty lizusów i coraz bardziej brutalni. Wszelkie oferty rozmów zawisają w próżni. Ich adresatami są bowiem technologowie władzy, którzy zbudowali system łupienia państwa (poczynając od łupienia najuboższych, jak to się działo w zdumiewającej niemoralnością aferze PCK).
Po wielu demonstracjach w obronie wolnych sądów otrzymuję listy ze skargami na sądy. Że orzekły tak, a nie inaczej, że sędzia był lub była nieżyczliwa. Że tak naprawdę nie można zrozumieć, o co tutaj chodzi. Nie ma co ukrywać, polski system wymiaru sprawiedliwości wymaga gruntownego przemyślenia. Tylko po części winę za to ponoszą sędziowie, a w znacznie większym stopniu – źle skonstruowane prawo. Paradoksalnie jednak PiS gwałtownie pogłębiło te wszystkie problemy, przede wszystkim zaś zbudowało mechanizm zabójczy dla sądownictwa. Do tworzonych przez PiS sądów – pozbawionych niezależności, mających realizować polityczną wolę sfrustrowanych i pałających chęcią zemsty liderów PiS‑u – nie przyjdą najlepsi kandydaci, ale ci najgorsi pod względem moralnym i merytorycznym. PiS‑owski system umożliwia karierę ludziom o kompetencjach i cechach charakteru, które nie predestynują ich do tego zawodu. Niszczy się w ten sposób podstawy profesji sędziego, jakimi są najwyższe kwalifikacje. Dziś raczej bym nie doradzał moim najlepszym studentom tej drogi zawodowej. Jeśli są moralni, czeka ich na niej los ciąganego po sądach sędziego Żurka. PiS uderza w fundamenty państwa. Oby zrozumieli to również członkowie PiS‑u, oby dostrzegli, że w razie konfliktu ich także może dosięgnąć ramię niesprawiedliwości aparatu Ziobry. Czas na oprzytomnienie. Najwyższy czas.