Senat. Felieton Fryderyka Zolla (15)

Senat. Felieton Fryderyka Zolla (15)

Wielu osobom wydawał się zbędny. Od samego początku istnienia Senatu postulowano jego zniesienie lub przekształcenie. W izbie wyższej parlamentu widziano jedynie źródło kosztów. Zdominowany przez PiS Senat kończącej się właśnie kadencji potwierdził swoją zbędność: nazwanie go izbą rozsądku mogło tylko wynikać z poczucia humoru. Jedynie w przypadku obrony senatora Koguta, który znudził się prezesowi, pojawił się jakiś cień samodzielności. Symbolem Senatu stał się raczej senator PiS, który słuchając wypowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich broniącego starej Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), oświadczył, że KRS trzeba zreformować, bo przedsiębiorcy za długo czekają na wpis do Krajowego Rejestru Sądowego (też KRS).
Zniesienie Senatu w referendum z 1946 roku było symbolicznym wyrazem wchodzenia w noc komunistycznej dyktatury, a odrodzenie tej izby w 1989 roku – znakiem końca komuny, symbolem demokracji i w pełni wolnych wyborów. Okazuje się, że Senat znowu będzie miał w polskiej historii szczególną rolę do odegrania. W tym miejscu będzie się wykuwać przywracanie polskiej demokracji. To forpoczta Polski po PiS‑ie. Instytucje naszej Konstytucji są silniejsze, niż mogłoby się wydawać. Potwierdziło się jeszcze jedno. W ostatnim przedwyborczym felietonie pisałem, jakie znaczenie może mieć jeden głos. I rzeczywiście: o zwycięstwie w wyborach do Senatu zadecydowało nieco ponad 1000 osób. Być może to oni uratowali polską demokrację.