Prezydent nie widzi potrzeby. Felieton Fryderyka Zolla (125)

Prezydent nie widzi potrzeby. Felieton Fryderyka Zolla (125)

Prezydent nie widzi potrzeby przesunięcia wyborów. Uskrzydlony sondażami, jako jedyny jeździ po kraju, pozorując działania i narażając zdrowie innych. Ostanie dni odsłaniają istotę jego prezydentury, ale także to, jak łatwo nabrać ludzi, gdy zdominuje się media. Duda przez cały czas sprawował swój urząd tak, jak teraz walczy z zarazą. Był jedynie pozorem głowy państwa. Widzowie PiS‑owskiej telewizji, która kreuje ich obraz świata za miliardy rocznie wydane z budżetu, wierzą jednak, że to rzeczywistość. Przeprowadzenie wyborów w maju będzie kolejnym złamaniem Konstytucji, całkowitą uzurpacją. W Polsce nastanie czas bez legalnej władzy. Ale Dudzie wszystko jedno. Tyle razy już złamał Konstytucję, że kolejny raz jest dla niego bez znaczenia. Piszę o tym ponownie, bo poza dotykającą nas plagą nie ma kwestii ważniejszej. Czy jeszcze znajdzie się ktoś, kto rozumie procesy polityczne, a więc nie ma mózgu wypranego przez TVP, ale uważa, że Duda i PiS w sprawie wyborów postępują uczciwie? Czy dla obozu władzy nawet ten ostatni element demokracji, jakim są wybory, także stał się już nieistotny?
Obecny stan jest niebezpieczny dla przyszłości Europy. Okres kwarantanny – słyszymy tu i ówdzie – pokazuje, że w zasadzie można siedzieć w domu, granice mogą być zamknięte, władza może być wszechwładna, i nic wielkiego się nie dzieje. Komuś może przyjść do głowy, że oto rysuje się wymarzony model ustrojowy: podzieleni według obywatelstw będziemy siedzieć każdy u siebie, kontaktując się co najwyżej przez platformy internetowe. Czyżbyśmy mieli próbkę świata przyszłości – wymarzonego przez Kaczyńskich różnej maści świata zatomizowanego, całkowicie podporządkowanego władzy? To ogólne zwolnienie tempa wygląda na pierwszy rzut oka atrakcyjnie. Uspokojony świat. W tle jednak trwa zaraza, obnażając słabość instytucji państwa, które zamiast już w 2015 roku zbudować profesjonalne centrum zarządzania kryzysowego, w tym zarządzania stanem epidemii, wolało się skoncentrować na inwigilacji obywateli. Koronawirus przykrywa skutki PiS‑owskich rządów. Zbliżającą się katastrofę gospodarczą będzie można zwalić na zarazę, choć jej przyczyny tkwią w rozmontowaniu państwa przez PiS. Władza nie może pozwolić na przesunięcie wyborów. Wie, że do jesieni nie wystarczy jej pudru, że wszystko zacznie się walić. Może więc rzeczywiście trzeba się przyzwyczajać do świata zamkniętych granic? To nasza przyszłość. Także po koronawirusie.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.