Prawo Pierwszego Narciarza. Felieton Fryderyka Zolla (248)

Prawo Pierwszego Narciarza. Felieton Fryderyka Zolla (248)

Wczoraj media obiegła informacja, że otwarcie stoków narciarskich zawdzięczamy samemu prezydentowi Dudzie. Pierwszy Narciarz zadzwonił do wicepremiera Gowina i polecił udostępnić stoki. I stał się cud, a może raczej: „mówisz – masz”. Gowin stoki udostępnił. Niewdzięczni ludzie wcale jednak nie radują się tą nadprzyrodzoną interwencją, rozumiejąc, że z uwagi na zamknięcie hoteli korzystać z cudu będzie mógł przede wszystkim jego sprawca. Niezadowolenie jest zupełnie niezrozumiałe. Naród wybrał Dudę, by ten jeździł na nartach i skuterze wodnym. Koncepcja tej prezydentury jest taka, że prezydentury nie ma. Sprawujący ów urząd zgodził się na taką formułę pod warunkiem, że będzie mógł w sposób nieskrępowany całą zimę szusować po stokach, a z wiosną przenieść się na półwysep Hel i na skuter. Do tej pory naród nawet upamiętniał okolicznościowymi głazami fakt, że sam Duda zaszczycił ten oto stok swoim szusem. Taka była istota umowy społecznej. Teraz zaś to podstawowe dla naszego państwa porozumienie złamano. Duda ma słuszne pretensje. Dlatego zażądał od rządu wywiązania się z kontraktu. Rząd przestrzega umów (pacta servanda sunt – mój telefon, nie wiedzieć czemu, zmienia „servanda” na „żenada”) i stoki otwarto. Naród górski zapowiedział jednak, że w tym roku nie uczci szusowania Dudy pamiątkowym obeliskiem, tylko ustawi mu na drodze blokady. Brak wdzięczności! Ale też przykre doświadczenie. Może się okazać, że w odróżnieniu od Gowina naród ma kręgosłup.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.