Prawdziwa wolność. Felieton Joanny Hańderek (7)

Prawdziwa wolność. Felieton Joanny Hańderek (7)

Protesty na ulicy, prace Rady Programowej trwają, a tu PiS i tak dzierży władzę, i tak robi swoje. Żyjemy w czasach, gdy społeczeństwo i władza rozeszły się w dwie różne strony. Problem w tym, że PiS ciągle trzyma ster państwa i ciągle rękoma swoich ministrów rozwala wszystko, co tylko zdoła. Najbardziej niebezpieczne może się okazać to, że w ferworze protestów nie zauważymy, jak minister niedoedukowania i ignorancji, niejaki pan Czarnek, chce nam na uniwersytetach wmontować nowy powiew wolności.

Ministerstwo Niedoedukowania i Ignorancji pracowało pełną parą już za czasów pana Gowina. Teraz jednak z nadejściem pana Czarnka nabrało nowych sił seksizmu, nietolerancji i ksenofobii. I tak oto na zjeździe czytelników „Gazety Polskiej” świeżo obsadzony minister obiecał zawalczyć o wolność – rzecz jasna, o klasyczną wolność od: od odpowiedzialności za słowa, od mądrości i od myślenia progresywnego. Wedle pana Czarnka współczesne uniwersytety są zniewolone przez lewacką propagandę, dlatego potrzebują prawicowego wsparcia, szczególnie ze strony Ordo Iuris i innych oświeconych narodowo.

Jest w tym coś przerażającego. Uniwersytety, podobnie jak cała edukacja w Polsce, już i tak zostały mocno osłabione i podporządkowane zasadom ciasnego myślenia oraz antynaukowemu przekonaniu, że badania nad kulturą czy płcią to mocno szemrane dyscypliny. Naukę wtłoczono w rygory grantowo-punktowe zabijające poszukiwania, wolność myślenia czy wielogłos interdyscyplinarności. Nowe reguły zmieniają uniwersytet w korporację, która ma wypracowywać odpowiednią ilość papierów do cytowania i punktowania, a zatem wolna dyskusja i poszukiwania naukowe są przeszkodą w zdobywaniu kolejnych poziomów ocen parametryzacji. Jako naukowiec zaczynam się czuć jak szczur w klatce popędzany do ciągłego biegu – nieważne, po co i w jakim kierunku, byle tylko wykazać się kolejną znaczącą publikacją. A teraz jeszcze pan Czarnek ogłasza, że trzeba wreszcie wyzwolić uniwersytety. Wyzwolić od wolności. Kiedy wszyscy będą myśleć tak samo – mianowicie że PiS jest wspaniałą partią – staniemy się wolni. Zagwarantować to nam mają korepetycje specjalistów z Ordo Iuris. I tak w nowym wspaniałym świecie okaże się, że czytanie klasyki ze studentami jest niebezpieczne. Platon przecież lubił chłopców, z Arystotelesem też nie było lepiej, w dodatku ich teksty tłumaczyli ludzie o dziwnym pochodzeniu i podejrzanych zachowaniach seksualnych. Oczywiście, na indeks trafi materializm, za czytanie Marksa, Engelsa, a pewnie i Nietzschego będzie groziło zawieszenie w pracy. Zdelegalizuje się wydziały biologii. Z programów filozofii trzeba będzie wyciąć cały XX i XXI wiek, pozbyć się polonistów i kulturoznawców, no i oczywiście zreformować podręczniki do historii. I już, powolutku, odkryjemy, że jesteśmy wolni.

A ponieważ wolność wymaga poświęceń, należy przygotować się na to, że pan minister od niedoedukowania i ignorancji każe nam, naukowcom, podpisać listę lojalnościową. Nie obędzie się też, naturalnie, bez kontroli religijnej, każdy wykładowca powinien więc pomyśleć o zaświadczeniu od proboszcza, że regularnie bywa w kościele, z Internetu nie korzysta, nie jest gender i mięso jada. I to wreszcie będzie wolność! Prawdziwa wolność!


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!