Pałki. Felieton Wiktora Antolaka (10)

Pałki. Felieton Wiktora Antolaka (10)

18 listopada. Środowe popołudnie. Premier Morawiecki z mównicy sejmowej przekonuje o pokrzywdzeniu Polski przez państwa Zachodu, przedstawia krytykę Unii, a swój rząd prezentuje jako obrońcę traktatów i suwerenności przed elitami europejskimi, które wykorzystują praworządność jako „pałkę propagandową” przeciwko naszemu państwu. Premier zachwycony własną inwencją powtarza to sformułowanie nie raz, kiedy zaś stwierdza, że podobne „pałki propagandowe” stosowała władza komunistyczna, nie tylko rośnie we własnych oczach, ale też wyraźnie zyskuje uznanie przysłuchującego się prezesa. W tym samym czasie kilka kilometrów stamtąd w budynku Sądu Najwyższego tzw. Izba Dyscyplinarna, która nie spełnia nawet definicyjnych cech sądu w rozumieniu demokratycznego państwa prawa i której Trybunał Sprawiedliwości UE zakazał orzekania w obecnych składach tworzonych przez pseudo-KRS, podejmuje decyzję o odebraniu immunitetu sędziemu Igorowi Tuleyi. Jako przyczynę tej decyzji – prawnie, rzecz jasna, nieskutecznej, ale mogącej mieć poważne reperkusje faktyczne – wskazuje się „ujawnienie tajemnicy postępowania przygotowawczego”. Mówiąc precyzyjniej, chodzi o ujawnienie faktów świadczących o przestępczym charakterze działań przedstawicieli najwyższych władz państwowych w kontekście bezprawnego procedowania Sejmu w sali Kolumnowej. Trzeba dodać, że ujawnienie to było zgodne z prawem, bo Tuleya jako sędzia orzekający w sprawie umorzenia przez prokuraturę postępowania był w tym zakresie dysponentem tajemnicy i miał prawo ją upublicznić. Podczas gdy premier ostrzega Polaków przed Unią i zapewnia o wyśmienitym stanie polskiej praworządności, władza bez skrupułów używa pałki w postaci nielegalnej Izby Dyscyplinarnej i poprzez zasiadających w tej izbie funkcjonariuszy – dla niepoznaki ubranych w togi – realizuje wendetę na sędzim, który odważył się owej praworządności bronić. Dokonany przez premiera wybór czasu (i miejsca) na wygłoszenie sejmowej tyrady wkrótce miał okazać się jeszcze większym zgrzytem. Otóż tego właśnie środowego wieczoru historia – można rzec – zatoczyła koło, tyle że bynajmniej nie w tym aspekcie, o którym mówił premier: otóż funkcjonariusze władzy (dla odmiany – choć powinni, to nieodziani służbowo), sięgnęli po rozumiane jak najdosłowniej pałki (teleskopowe) i ruszyli z nimi na pokojowych manifestantów. Tak oto erystyczne zabiegi Morawieckiego na czele z koronnym „argumentem pałki” spełznąć musiały na niczym. Tamtego wieczoru władza dowiodła, że nie praworządność jest pałką, lecz brak praworządności kończy się pałkami na grzbiecie obywateli. Pytanie tylko, jak wielu Polaków musi odczuć je na swym własnych ciele, by to zrozumieć.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.