Och, jak wulgarnie. Felieton Joanny Hańderek (2)

Och, jak wulgarnie. Felieton Joanny Hańderek (2)

I złapali się za głowy mężczyźni. Kobiety są wulgarne, krzyczą, wygrażają, klną. Zniknął gdzieś czar niewinności, łagodnego dziewczęcia, opiekuńczej kobiecości. Na ulicach pojawił się ktoś inny: kobiety, które podnoszą głos, zaciskają pięści, używają mocnych słów. Skandal! Naruszenie dobrych obyczajów! Mężczyźni złapali się za głowy.
Kobieta przecież powinna być delikatna, łagodna i słodka. Dziewczęca, kobieca, w pastelowych kolorach. Stąd dla dziewczynki ubranka i zabawki koniecznie różowe, niech od dziecka ćwiczy się w słodyczy. Kobieta powinna być skromna, ułożona, cicha, posłuszna, powinna znać swoje miejsce w świecie – miejsce u boku mężczyzny, który ją dopełni, pokieruje nią, pokaże, jak żyć i jak rozumieć rzeczywistość. Kobieta powinna siedzieć w domu, zajmować się dziećmi i dbać o swojego mężczyznę. Skoro go już zdobyła, niech teraz doceni, że z nią jest, że zarabia na jej i jej dzieci utrzymanie. Kobieta powinna być szlachetna i czysta, z pełnym poświęceniem dla rodziny i dla dzieci.
Pod tymi słowami rodem z dziewiętnastowiecznego świata, w którym kobieta była zawsze – jak biurko czy kredens – w posiadaniu ojca lub męża, mężczyzny, podpisać się może prawie każdy polityk PiS‑u. W tradycyjnym, prawicowo sfanatyzowanym świecie kobietę nadal traktuje się jak funkcjonalny mebel. Męski mężczyzna może kląć, pić i wrzeszczeć na ulicy: „J***ć pedałów!” do upadłego, ale zdesperowanym, przerażonym kobietom w żaden sposób nie wolno wykrzyczeć prawdy o ich traumie, cierpieniu i skazywaniu ich na utratę zdrowia czy nawet życia. Okazuje się, że można kazać człowiekowi, by wbrew własnym potrzebom i wskazaniom medycznym rodził patologię. Okazuje się, że można kobiecie nakazać, by zmieniła się w inkubator. Kobiety nie mogą natomiast odpowiedzieć: „Wypierdalajcie z takim prawem i z takim rządem!”. Kobieta ma być grzeczna i miła, nawet gdy Trybunał orzeka przepisy łamiące jej podstawowe prawa. Kobietę można skazać na to, by donosiła dziecko, które umrze tuż po urodzeniu, ale kobiecie nie wolno przeciwko temu protestować. Można ją skazać na niepewność, czy jej płód nie jest uszkodzony, ale nie wolno jej zawołać: „K***a, a gdzie moje prawa?”. Czystość języka przede wszystkim!
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście umorzyła sprawę przeciwko Korwin-Mikkemu, który afrykańskich taksówkarzy nazwał „czarnuchami”. Biały pan może używać rasistowskiego języka, to jakoś nikogo nie obraża. Do dzisiaj nie wyciągnięto konsekwencji z faszystowskich haseł na marszach narodowców, a zatem wolno krzyczeć: „Biała siła!” i „Polska dla Polaków”, nikogo to nie bulwersuje, podobnie jak nie bulwersuje język nienawiści w stosunku do kobiet czy środowisk LGBT. Nie słychać też lamentów z powodu hejtu, jaki pojawia się w wypowiedziach polityków i polityczek PiS‑u. „Mordy zdradzieckie” nie zainteresowały prokuratury, a palec pewnej posłanki wędrujący do jej oka nie zaprowadził jej przed oblicze komisji dyscyplinarnej. Za to kobiety krzyczące: „Mam wolną cipę!”, stanowią obrazę dla co wrażliwszych, zdegustowanych panów.
Można twierdzić, że to tylko słowa, to tylko wojna o słowa, ale w tej awanturze chodzi o coś więcej. Obraz kobiety w Polsce jest ciągle stereotypowy. Skrajnie nacjonalistyczne, prawicowe środowiska i partia rządząca umacniają nas w przekonaniu rodem z dziewiętnastego wieku, że kobieta to istota cicha, spokojna i uległa, z którą można zrobić wszystko. Takich właśnie stereotypów potrzebują rządzący, bo dla każdej dyktatury najkorzystniejsi są w pełni podporządkowani obywatele i obywatelki. PiS zaczyna od kobiet: uprzedmiatawia je i marginalizuje, a społeczeństwu wpaja pogardę dla człowieka. Ubolewanie nad wulgarnym językiem kobiet to tak naprawdę ubolewanie nad tym, że ich ciał i świadomości nie da się tak łatwo i prosto podporządkować władzy totalnej. I może, kurwa, to dobrze, bo jeszcze jesteśmy wszyscy wolni, jeszcze możemy wykrzyczeć nasze NIE! Kiedy kobiety zaczną mówić grzecznie, będzie to znak, że już po nas, już nikt nie będzie miał siły upominać się głośno o prawa – i to nie tylko te kobiece.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.