Obywatelskość?! Felieton Joanny Hańderek (66)

Obywatelskość?! Felieton Joanny Hańderek (66)

Nie daje mi spokoju to, co się dzieje w autobusach, pociągach, sklepach. Niby nic, niby tylko nieprzestrzeganie przepisów, mam jednak wrażenie, że brak maseczki na nosie to coś więcej. W dzisiejszych czasach potrzebujemy jak rzadko kiedy wspólnoty i współdziałania, inaczej PiS zrobi wszystko. W moim felietonie o postawach obywatelskich i nieoczywistych powiązaniach naszych działań i postaw.

Dane z wczorajszego dnia to 181 osób zmarłych na COVID-19 oraz 503 osoby, które zmarły z powodu współistnienia innych chorób z COVID-19. Chorzy na choroby autoimmunologiczne, neurologiczne, nowotwory i wiele innych bardzo często mają obniżoną odporność nawet po szczepieniach. Osoby w trakcie chemioterapii i radioterapii są szczególnie narażone na zakażenie i powikłania po chorobie. Osoby w wieku senioralnym, z zaburzoną odpornością, osoby, które ze względów medycznych nie mogą się zaszczepić, to ludzie będący w grupie wysokiego ryzyka, dla których COVID-19 może okazać się śmiertelny.

Kluczem do demokracji jest obywatelskość i partycypacja. To my, obywatelki i obywatele, posiadając czynne i bierne prawa wyborcze, kształtujemy naszą rzeczywistość. Robimy to zresztą nie tylko przy urnach, ale na co dzień. Obywatelskość oznacza możliwość zaangażowania się w relacje lokalne, pomoc sąsiedzką, czy zaangażowanie się w zmianę naszego otoczenia.

Ruchy obywatelskie mają piękną tradycję, widać je w każdym kryzysowym momencie. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra już tyle lat. Moja Widzialna Ręka pojawiła się gdy nasi sąsiedzi i sąsiadki nie mogli wyjść z domu i nie radzili sobie w sytuacji lockdownu, a jej wolontariuszki i wolontariusze pracują do dzisiaj, pomagając ludziom w wielu miastach Polski. Szlachetna Paczka co roku wspiera, daje nadzieję, wnosi radość również tym, którzy pomagają. W Fundacji Konia Petrusa i Przyjaciół niejeden porzucony kot czy pies, niejedno złamane życie zostało ocalone, niejeden dom się znalazł. Ruchy obywatelskie są piękne, bo dają siłę zarówno tym, którzy już tej siły nie mają, jak i tym, którzy ruszają z pomocą.

Dzielenie się zawsze wzmacnia.

Kluczem do demokracji jest świadomość obywatelska. Można było uwierzyć w dobrą zmianę i opowieści Prawa i Sprawiedliwości, zwłaszcza gdy polityka wcześniejszych partii rządzących budziła sprzeciw. Świadomość obywatelska pozwala jednak na weryfikację. Gdy program 500+ zamienił się w program łamania prawa, odbierania nam praw konstytucyjnych, czy w koryto+, trzeba było odwołać partię rządzącą. Tak się jednak nie stało. Dzisiaj już wiemy, że ostatnich wyborów nie można uznać za wybory wolne, inwigilacja opozycji oraz upartyjnienie mediów nie dają bowiem możliwości przeprowadzenia w pełni demokratycznych procedur. Nie wolno nam jednak się poddawać, nie wolno nam zaniedbać następnych wyborów, inaczej nasze państwo zostanie zamknięte w dyktaturze i nędzy.

Przyglądając się walce z pandemią, można jednak dostrzec coś jeszcze, być może coś o wiele groźniejszego niż ostatnie przegrane wybory czy destrukcja państwa. To nonszalancja wobec życia i praw drugiego człowieka, to cicha destrukcja obywatelskości. Ryba psuje się od głowy, tylko że w państwie głową może być zarówno rząd, jak i obywatele i obywatelki — zależnie od punktu widzenia. W naszym przypadku istotnie korozja postępuje na dwóch frontach.

W sejmie raz po raz posłowie i posłanki pokazują nam środkowy palec. Gest posłanki Lichockiej powtarzany jest niemalże codziennie. Widać go było, zwłaszcza gdy rząd bagatelizował wskazania Rady Medycznej i dopuścił do odejścia z niej specjalistów. Pogarda i brak szacunku dla społeczeństwa wyrażane są w zasadzie na każdym kroku: gdy premier Morawiecki opowiada o tym, że jest lepiej i polski ład działa, gdy posłowie i posłanki zamiast o społeczeństwo dbają o interesy głosujących na nich antyszczepionkowców, gdy głosowania w ekspresowym tempie dostarczają nam kolejnych prawnych bubli. To wszystko jest jak gest Lichockiej, środkowy palec dla narodu. PiS już się nie kryje, że ma swoje cele, a jak ktoś ma inne, to można zawsze nasłać na niego służby specjalne.

Po drugiej stronie naszej rzeczywistości nie jest lepiej. Wprawdzie mamy dużo wspaniałych organizacji, które potrafią nas motywować, dają nadzieję, wsparcie, czy pracują na rzecz naszego państwa, ale mamy też coraz więcej ludzi obojętnych. Adam Sandauer w wiadomościach TVN jednym zdaniem podsumował tę dziwną sytuację, mówiąc o swoim strachu. Był to głos osoby, która nie ma odporności, choruje, a zmuszona do przemieszczania się komunikacją miejską została narażona na infekcje. Wiadomości zalewały nas kolejnymi informacjami, obraz dnia jak zawsze nie wyłaniał się ciekawy. Kilka słów wypowiedzianych przez starego człowieka było jednak porażające. Ludzie bez maseczek, lub z maseczkami pod nosem, nie zaszczepieni, nonszalanccy, tak jakby nic innego poza ich potrzebami nie było ważne.

Korozja. Maseczki nie są dla nas, są dla innych. Szczepienie nie tylko nam daje odporność, ale pozwala na eliminację wirusa z populacji. Mycie rąk, dystans, dezynfekcja, maseczki, szczepienia nie są tylko dla nas, to akt społecznej solidarności z innymi. To tak jak przepisy ruchu drogowego, które porządkują nasze poruszanie się po wspólnej przestrzeni. Podobnie jak savoir-vivre, który pozwala nam na społeczne funkcjonowanie pomimo różnorodności postaw i potrzeb. Korozja społeczeństwa i postaw obywatelskich zaczyna się w tym momencie, w którym przestajemy dostrzegać drugiego człowieka i jego potrzeby.

Pełzająca dyktatura w naszym kraju przyspiesza. Rząd nie robi nic, by zabezpieczyć społeczeństwo przed pandemią, w zasadzie sam jest jak pandemia niszcząca wolność słowa, sądownictwo i zdrowy rozsądek. Coraz więcej zależy od nas, od naszych postaw, od obywatelskości. W czasie pandemii widać jak nasze postawy korodują, jak brakuje nam szacunku i chęci działania w imię drugiego człowieka – i to być może nasz największy problem. Nie pokonamy pełzającej dyktatury PiS, jeżeli nie będziemy współpracować nie tylko na poziomie partii opozycyjnych, ale również na poziomie codziennym. Maseczka na nosie, a nie pod, to nie tylko zabezpieczenie przed COVID-19, ale przede wszystkim obywatelska postawa. Drobne gesty czasami znaczą bardzo wiele…


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!