Niewidzialne kobiety widzialnym problemem. Felieton Marii Mysonianki (15)

Niewidzialne kobiety widzialnym problemem. Felieton Marii Mysonianki (15)

Kobiecie wypada być miłą. Dziewczynki uczy się od małego, że powinny być miłe i słuchać starszych. Chłopcom zwykle się tłumaczy, że mają słuchać starszych, ale o byciu miłym nikt nie wspomina. Bycie miłą to domena kobiet. Miłe dziewczynki, dobrze wychowane, zostają w dorosłym życiu miłymi kobietami, żonami i matkami. Czasami doskwiera im szklany sufit, no, ale są miłe i w miły sposób proszą szefa o awans. Często spotykają się z odmową – szef tłumaczy, że są trudności itd. Kobieta powinna to zrozumieć. Mężczyzna w analogicznej sytuacji nie prosi, tylko stawia wymagania, a wobec odmowy trzaska drzwiami i odchodzi. Kobieta raczej nie odejdzie, bo jest odpowiedzialna za siebie i za rodzinę. Za dzieci, których nie porzuci (mężczyzna potrafi porzucić).
W książce „Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn” Caroline Criado Perez wyjaśnia na przykładach, jak pomija się kobiety w organizacji codziennego życia: od odśnieżania ulic – chodniki odśnieża się w drugiej kolejności, priorytet mają jezdnie (gdy w Szwecji zaczęto odśnieżać najpierw chodniki, spadła liczba wypadków wśród kobiet, bo kobiety poruszają się na piechotę, mężczyźni samochodami) – po biurowce, znane z tego, że mieszczą w sobie wszystko, co potrzebne do życia (bary, ekskluzywne spa, fryzjera, fitness, kino, sklepy), poza… żłobkiem i przedszkolem (bo to potrzebne tylko kobietom, czyli nie wszystkim). Całe nasze życie opiera się na pracy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Dla przypomnienia: to kobiety, słynne Truemmerfrauen, po katastrofie II wojny światowej odbudowały Berlin. Mężczyźni byli nieobecni – albo w niewoli, albo zginęli. Kobieta jak kariatyda dźwiga na sobie cywilizację. W pocie czoła pracuje, gotuje sprząta, prowadzi dom i rodzi dzieci, a potem je wychowuje. Jak funkcjonuje mężczyzna bez kobiety, pokazuje w sposób humorystyczny wiersz „List do żony” Andrzeja Waligórskiego: mężczyzna pozostawiony sam w domu (bo żona na wakacjach) przymiera głodem, nawet pościeli zmienić nie umie i umiera z tęsknoty za ukochaną żoną i dotychczasowym wygodnym życiem…
Kobieta ze swoimi potrzebami jest niewidzialna. Jej miło formułowane postulaty są zwykle pomijane, tak jak pomijane bywają jej podania o awans. Oczekuje się od niej uprzejmości, a uprzejmy protest da się szybko stłumić. I nagle te miłe, niewidzialne kobiety ze swoimi niewidzialnymi potrzebami wyszły na ulice i protestują. W protestach chodzi im o coś więcej, niż można wywnioskować ze wznoszonych okrzyków: chodzi o prawdziwe równouprawnienie, o to, by kobietę postrzegać jako człowieka. Miasta stanęły. Miłe dotąd kobiety, krzyczące na ulicach polskich miast i miasteczek, wywołały tak poważny problem, że trzeba przed nimi bronić Polski i Kościoła, o co apelował sam minister od bezpieczeństwa narodowego. W demokratycznym państwie protest obywatelek stanowi zagrożenie. A było tak sympatycznie, gdy kobiety grzecznie słuchały… Słuchać przestały i chcą realnego równouprawnienia. Są widoczne. Krzyczą i grożą. Są wulgarne. Miłe już były i nic to nie dało. Kobieta jest człowiekiem. Ma takie same prawa jak inni ludzie. Już nie jest niewidzialna. Jest problemem.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.