„(…) Myśmy wszystko zapomnieli”. Felieton Marii Mysonianki (6)

„(…) Myśmy wszystko zapomnieli”. Felieton Marii Mysonianki (6)

16.08.2020

Patrzę na ostatnie wydarzenia. Patrzę z jednej strony, z drugiej, potem jeszcze raz i jeszcze raz. Czekam, aż z upływem czasu, z dystansu, może coś się wyjaśni. Z zaskoczeniem stwierdzam, że to, co dzieje się dzisiaj, idealnie pasuje do wydarzeń sprzed stu lat za naszą zachodnią granicą. Nic się nie nauczyliśmy? Zupełnie nic? Tyle lekcji historii w szkole, świętowania pamięci o poległych, o ofiarach – i nic? Nic nie pamiętamy jako społeczeństwo? Dziadowie, którzy byli uczestnikami tamtych wydarzeń, już pomarli. Ale żyją wnuki! Wnuki powinny pamiętać opowieści dziadków najpierw o bojówkach, potem o kampanii wrześniowej, wreszcie o konspiracji i obozach. Pytanie jednak, co pamiętają. Zapewne głównie to, że było się ofiarą. A pamiętać warto wszystko, zwłaszcza to, jakie mechanizmy i jakie postawy doprowadziły do katastrofy. Pamięć jest ważna, pamięć jest trudna. Historia magistra vitae. Pamiętajmy mądrze, pamiętajmy, do czego prowadzi przyzwolenie na zachowania niezgodne z demokratycznymi zasadami, a także czym się kończy stanie z boku i obojętność. Pamiętajmy! Pamięć należy odróżnić od wybaczenia i od przypisywania win, bo nie o nie chodzi w mądrym pamiętaniu. Wybaczyć można i należy (jeśli ktoś potrafi), dziedziczenie win jest problematyczne, pamiętać trzeba mimo wszystko. Mądre pamiętanie pozwala uniknąć powtórki dramatu, pozwala patrzeć szerzej na podstawie doświadczenia. Trzeba pamiętać mądrze, bo jeśli w pamięci zakorzenia się nienawiść, powtórka dramatu jest bardzo prawdopodobna.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.