Mrok. Felieton Andrzeja Kowalczyka (10)

Mrok. Felieton Andrzeja Kowalczyka (10)

25.04.2020

„Noc była czarna jak sumienie faszysty”, gdy zamaskowany Jarosław Kaczyński otulał się mrokiem krakowskiej ulicy. Kończył właśnie niedzielną naradę z partyjnymi kamratami w cieniu wawelskiego mauzoleum swego brata, ofiary „mord zdradzieckich”. Twarz zasłonił maską i wsiadł do służbowej limuzyny. To miał być ważny tydzień.

I był! Kierunek natarcia zapowiedział już wcześniej w wywiadzie, przyznając, że polska demokracja jest ułomna dlatego, że „brak nam opozycji o normalnym charakterze”. Żadnym problemem nie są jego rządy, nieskrępowane odpowiedzialnością konkretnego urzędu. Nie szkodzi leninowski centralizm demokratyczny jego rządzącej partii ani centralizm państwa, przełamujący konstytucyjny trójpodział władzy. Problem to opozycja, którą należy znormalizować.

A okazja do zapowiedzianej „nowej normalności” nadarzyła się nie lada. Pandemia koronawirusa zasiała strach. W obawie o zdrowie i życie ludzie zaakceptowali epidemiczny reżim sanitarny. Nie wychodzą z domów i nie gromadzą się. To nic, że szaleje mordercza choroba zakaźna a katastrofa klimatyczna pozbawia wody i wypala ogniem dziedzictwo przyrodnicze pokoleń. To najlepszy czas na nowy kryzys polityczny. „Klina klinem” a kryzys kryzysem.

W takim momencie można sobie darować pozory, choć maski czasem się przydają. Niech runie Sąd Najwyższy! Sędziowie nie są od samodzielnego myślenia lecz od wykonywania poleceń, a nawet ich odgadywania. Wkrótce więc weteranka uchwalania niekonstytucyjnych ustaw ogłosi, że namysł sędziów nad kryteriami sędziowskiej niezależności prowadzi do sporu kompetencyjnego z Prezydentem i Sejmem. Zamaskowany prokurator stanu wojennego w przebraniu sędziego Trybunału Konstytucyjnego ogłosi natomiast, że europejska niezależność sędziowska jest niezgodna z polską Konstytucją. Unia Europejska nie dla nas.

No i jeszcze korespondencyjne wybory prezydenckie podczas epidemii. W końcu państwo musi mieć głowę, choćby pustą. Kiedyś w PRL-u trudzono się nad fałszerstwami w komisjach obwodowych, pod przeciwnymi presjami bojkotu i oczekiwań wysokiej frekwencji. Teraz jest nowoczesność. Frekwencja nie ma znaczenia a głosy zbiorą pocztowcy. Premier poleci im zawczasu „realizację działań polegających na realizacji niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania wyborów”.

Prokuratorkę, która zainteresowała się legalnością takich wyborów, odsunie się od sprawy i zrobi się jej dyscyplinarkę właśnie za to, że się zainteresowała, bo „uchybiła godności”. Ciekawe ile wytrzyma w zawodzie.
A żeby nadchodzący weekend pachniał wiosną na prokuratorski dywanik wezwie się Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego. Wykazała się brakiem wyczucia ograniczając działalność Izby Dyscyplinarnej, której nikt poza Kaczyńskim nie uważa za sąd. Niech przed końcem kadencji poczuje, że choć „za dobro nie karzemy” to za wszystko inne można zostać skazanym.

Gdy nadchodzi mrok kolejnego weekendu mieszkaniec warszawskiego Żoliborza czuje niejaką satysfakcję. Głaszcząc mruczącego kota uśmiecha się do wyobrażeń niemocy swych przeciwników. W takich chwilach czuje, że żyje. Mrużąc oczy przyrzeka sobie, że w przyszłym tygodniu też w jakiś sposób złamie Konstytucję.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.

Tekst wart skomentowania? Napisz do redakcji!