List na Wielki Post. Felieton Fryderyka Zolla (118)

List na Wielki Post. Felieton Fryderyka Zolla (118)

Chciałem w Wielki Post wejść skupiony. W Środę Popielcową trafiłem do kościoła kapucynów, z którym wiąże się całe moje dzieciństwo. Kościół był pełen młodych ludzi. Usłyszałem piękne kazanie o relacji między ludźmi i między Bogiem a człowiekiem. Post rozpoczął się tak, jak powinien. Dobry początek trwał do niedzieli, kiedy w moim przyjaznym kościele parafialnym w Mogilanach odczytano list metropolity krakowskiego. Musiano go odczytać. Wiedziałem, że będzie czytany. Postawiło mnie to przed pytaniem: iść na mszę czy nie iść? Poszedłem. I Wielki Post się rozpadł. List podsumowuje znane już obsesje arcybiskupa: gender, LGBT i ekologizm.
Ostatnio księża w mojej parafii zainstalowali panele słoneczne. Dali dobry przykład w potwornie zaczadzonych zimą Mogilanach, gdzie niska emisja z wszelkiego rodzaju kopciuchów rozrywa mieszkańcom płuca. Po liście metropolity chyba trzeba będzie zamknąć tę słoneczną elektrownię. Obraża przecież uczucia parafian swoim agresywnym ekologizmem – w przeciwieństwie do spalanego plastiku. Czyńmy sobie ziemię poddaną, trujmy się z całych sił: tędy prowadzi arcybiskupia droga do zbawienia. Nie wiem, co metropolita miał na myśli, pisząc o ekologizmie. Może chodziło mu o jakieś skrajności. Nie one są jednak problemem jego diecezji, ale brak szacunku dla zdrowia bliźnich, a list odczytany w Mogilanach taki właśnie brak szacunku sankcjonuje.
Obsesje dotyczące gender i LGBT metropolita powinien zostawić dla siebie i nie zatruwać nimi mojego Wielkiego Postu. A skoro już koniecznie musi się nimi dzielić z wiernymi, proponuję, by przetłumaczył termin „gender” na polski. Na razie bowiem to obce słowo brzmi jak tajemnicze zaklęcie, a raczej jak klątwa, której co bardziej zabobonni mogą się lękać. Kto wie, może czujni parafianie zaczną się gromadzić o zmierzchu uzbrojeni w widły i pochodnie, czekając, aż gender pojawi się w blasku miesiąca?
Dlaczego to się dzieje? Dlaczego listy krakowskiego deewangelizatora pozbawiają mnie przeżywania Wielkiego Postu? Ten człowiek wypycha z Kościoła każdego, dla którego wiara nie jest czekaniem z widłami na gendera przy pełni księżyca. W liście metropolita wzywa do udziału w obrzędach Wielkiego Postu dla odparcia wyimaginowanych przez siebie zagrożeń. Nie godzę się na taką zmianę znaczeń. Żyjemy w czasie, gdy władza odbiera nam Polskę, nadając nowe treści takim wartościom jak patriotyzm. Arcybiskup chce w podobny sposób zmienić sens wiary. Nie wolno nam na to pozwolić.