Kalendarz Kaczyńskiego i prawo karne. Felieton Wiktora Antolaka (4)

Kalendarz Kaczyńskiego i prawo karne. Felieton Wiktora Antolaka (4)

25.03.2020

24 marca w oficjalnych statystykach mieliśmy blisko dziewięćset zdiagnozowanych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i dziesięć ofiar śmiertelnych. Mniej więcej w okresie od 30 marca do 5 kwietnia minister zdrowia spodziewa się największej dynamiki wzrostu liczby chorych. Między 5 kwietnia a 21 kwietnia jest tylko 16 dni. Czemu akurat 21 kwietnia? Bo na ten dzień zaplanowano egzamin ósmoklasistów, o którym Mateusz Morawiecki właśnie stwierdził, że chce, by odbył się w ustalonym terminie. Nie trzeba być lekarzem zakaźnikiem, by wiedzieć, że upływ kilkunastu dni to zdecydowanie za mało do wygaszenia epidemii i takiej redukcji zagrożenia epidemiologicznego, która pozwoli nauczycielom bezpiecznie przeprowadzić egzamin, a uczniom bezpiecznie go napisać. Skoro tak, to nie ma żadnych wątpliwości, że zorganizowanie egzaminu ósmoklasistów jest sprowadzeniem niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wszystkich uczestników tego egzaminu oraz nauczycieli zasiadających w komisjach egzaminacyjnych. Uwzględniając statystyki, należy zważyć, że w takiej liczbie uczniów i nauczycieli muszą się znaleźć osoby zakażone. Ryzyko ma charakter na tyle konkretny, że przypadki zakażeń – i to w skali kraju liczne – są wręcz pewne. A zakażenie prawie nigdy na jednej osobie się nie kończy, ta bowiem, jak wynika ze statystyk, zaraża kilka innych, z których każda przekazuje wirusa kolejnym. Przy przeprowadzaniu egzaminów w kwietniu istnieje zatem oczywiste wręcz ryzyko szerzenia się choroby zakaźnej, z czego władza zdaje sobie doskonale sprawę i na co się godzi. Mając powyższe na uwadze, nie sposób uciec od konkluzji, że oto premier Mateusz Morawiecki ogłosił publicznie swój zamiar popełnienia przestępstwa z art. 165 kodeksu karnego, którego paragraf pierwszy punkt pierwszy brzmi: „Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia, w wielkich rozmiarach powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Poniżej pojawia się paragraf trzeci, który uwzględnia – wysoce prawdopodobną w przypadku koronawirusa – konsekwencję takiego czynu i stanowi: „Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.

Rzecz jasna, przygotowania do przeprowadzenia egzaminu, za które oczywiście odpowiada rząd kierowany przez Morawieckiego, już trwają. Tym samym trwają przygotowania do przestępstwa. Ta forma stadialna jest w polskim prawie karnym zasadniczo niekaralna. Mam jednak dla Morawieckiego smutną informację: przestępstwo z art. 165 k.k. stanowi jeden z bardzo nielicznych od tego wyjątków. Na mocy art. 168 k.k. karalne jest w tym przypadku już samo przygotowanie.

Panie premierze, czy zatem nie ma dla pana nadziei? Otóż jest! Jeżeli dobrowolnie odstąpi pan od przygotowania, czyli przesunie egzaminy na bezpieczny czas (a także jeżeli kierowana przez pana Rada Ministrów wprowadzi stan nadzwyczajny i w ten sposób nie dopuści pan do wyborów, które odbywając się 10 maja, też bezpieczne epidemiologicznie nie będą), to z całą pewnością skorzysta pan z dobrodziejstwa art. 17 § 1 k.k. i nie poniesie odpowiedzialności karnej.

Jeżeli jednak zdecyduje się pan realizować terminarz Kaczyńskiego, to proszę mieć świadomość, że pana nieformalny szef mimowolnie wyznacza swoją bezwzględnością datę klęski PiS-u. Blisko niej jest termin, w którym poniesie pan odpowiedzialność karną. On sam, niepełniący żadnej rządowej funkcji, liczy na bezkarność, ale wie, że w razie czego to Pan za wykonywanie jego poleceń zapłaci.

Raz jeszcze proszę: niech pan zerknie na art. 17 k.k., mówiący o dobrowolnym odstąpieniu. To dobre wyjście. Dla pana i dla nas.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.