Dyskusja programowa. Felieton Fryderyka Zolla (184)

Dyskusja programowa. Felieton Fryderyka Zolla (184)

30.06.2020

U niektórych wyborców opozycji od dawna wyczuwa się frustrację. Dokonując wyboru, chcieliby nie myśleć o funkcjonowaniu państwa na poziomie podstawowych procedur, ale kierować się swoją opinią o konkretnych sprawach: rozwiązaniach gospodarczych, stopniu ingerencji państwa w życie obywateli, decentralizacji lub większej centralizacji, światopoglądzie, rozmaicie rozumianych prawach podstawowych i ich ochronie itd. Problem polega na tym, że dopuściliśmy w Polsce do powstania organizacji antydemokratycznej, podważającej miejsce Polski w Europie i dążącej do upodobnienia państwa do tortu, którym dzielą się w różnym stopniu członkowie Partii Wewnętrznej i Zewnętrznej będącej obecnie u władzy. Partia ta uzyskuje czterdziestoprocentowe poparcie, a im bardziej pasożytuje na państwie, z tym większym zacięciem broni swojej pozycji. Pozostałe partie i ruchy, również te, które dopiero się tworzą, mogłyby wypełnić całe spektrum postaw demokratycznych, tak że w zasadzie każdy wyborca przy niezbędnej w demokracji zdolności do kompromisu byłby w stanie znaleźć swoją reprezentację. Spór z PiS‑em nie dotyczy wizji państwa, ale samego istnienia państwa jako wspólnoty prawa. Z każdym PiS‑owskim zwycięstwem tak rozumiane państwo ulega redukcji – aż do całkowitego zniszczenia. Wobec tak potężnego niebezpieczeństwa demokraci powinni współdziałać mimo różnic w poglądach. Ciągle jednak wewnątrz naszego ruchu demokratycznego odżywają nadzieje, że uda się podyskutować o zwykłych kwestiach bez uregulowania tej kwestii podstawowej. Strategie są rozmaite – raz bagatelizuje się zagrożenie dla państwowości ze strony PiS‑u, raz próbuje się ustawić część obozu demokratycznego i antydemokratycznego po jednej stronie (POPiS), aby samemu stanąć na czele mikroskopijnej, ale jedynej autentycznej opozycji. Wszystkie te pomysły skończą się katastrofą bez osiągnięcia któregokolwiek z celów obozu demokratycznego. Bardzo jest ważne, by nie próbować budować czegoś na trupie polskiej demokracji. Demokrację trzeba obronić i dopiero wtedy zacząć reformować państwo. Chociaż to nudnie brzmi, państwo to procedura. PiS chce Polskę przekształcić w byt przedpaństwowy, którego właściciel udziela swoim podwładnym prawa do obłowienia się. W tym modelu nie ma miejsca na żadną reformę. Nasza strategia musi polegać na przywróceniu proceduralnego charakteru państwa. Może się to stać pod warunkiem, że prezydentem zostanie ktoś spoza obozu władzy. Dziś taką osobą jest tylko Rafał Trzaskowski. Dlatego nie ma teraz miejsca na spory i forsowanie własnych poglądów dzielących opozycję. Proceduralna demokracja jest zbudowana tak, że wszyscy mają w niej udział i poglądy mniejszości też muszą być uwzględniane przy kształtowaniu instytucji i polityki państwowej. PiS, nie licząc się z ogromną rzeszą obywateli, zniszczyło fundament demokracji. Bez fundamentu niczego się nie zbuduje. Te dwa tygodnie to czas na pełną mobilizację całego obozu – tych, którzy chcą być obywatelami państwa, a nie kmieciami pańszczyźnianymi prezesa. Następne wybory za trzy lata, o ile się odbędą. Nie będzie czego zbierać, jeśli teraz przegramy.


Felieton jest wyrazem opinii autora. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.