Błędy młodości. Felieton Joanny Hańderek (23)

Błędy młodości. Felieton Joanny Hańderek (23)

Ostatnio mówi się dużo i z oburzeniem o Tomaszu Greniuchu. Niektórzy z nas nawet za głowy się złapali, jakim cudem człowiek, który manifestował swoje faszystowskie i ksenofobiczne poglądy, trafił do IPN. A ja sądzę, że jest to konsekwencja pewnego procesu, który od dawna toczy się w naszym kraju. Jest to konsekwencja PiS‑owskiej polityki pogardy, wyrażającej się zarówno w wymownym geście posłanki Lichockiej, jak i w łamaniu Konstytucji. Jest to konsekwencja tolerancji, a nawet przychylności dla zachowań nacjonalistycznych i neofaszystowskich. Nie możemy dłużej pozostawać obojętni, musimy się zjednoczyć i działać na rzecz demokracji. W przeciwnym razie powróci w naszym kraju najgorsza z totalitarnych tradycji.

W zasadzie nie rozumiem całej tej medialnej wrzawy. Był sobie niespełna trzydziestoletni młodzieniec, co chętnie hajlował, lubował się w znaku falangi, czuł przypływ białej siły i pragnął poprowadzić naród do zbawienia. Taki patriota – napisał nawet książkę, jak to zostać dzielnym prawicowcem. Ten właśnie dzielny młodzieniec dostał posadę we wrocławskim IPN. I o co się rozchodzi? Przecież chłopak kochał swój naród, był patriotą tak samo jak ci dzielni chłopcy oenerowcy, co to obchodzą urodziny Hitlera (czy ktoś został za to ukarany?) i rok w rok demolują Warszawę podczas marszu niepodległości (czy kogoś za te demolki rozliczono?). Rok w rok polskie władze tolerują ów najazd nazistowskiej fali, rok w rok polski rząd nie znajduje powodów, by zdelegalizować nazistów ubranych w patriotyczne święto. Co więcej, partie prawicowe same przyjmują retorykę skrajnie nacjonalistyczną, fanatyczną i nierzadko nazistowską.

Gdy Jarosław Kaczyński porównywał uchodźców do insektów i mówił, że rozniosą choroby po naszym kraju, nikt nie reagował. Kaczyński nie doczekał się procesu i kary za sianie nienawiści i używanie retoryki rodem z III Rzeszy. Gdy Jarosław Kaczyński mówił o drugim sorcie, o mordach zdradzieckich, też nic się nie stało. Gdy narodowcy powiesili na szubienicach zdjęcia europosłów, twierdząc, że to zdrajcy narodu, było wprawdzie śledztwo, ale sprawę umorzono. Palenie kukły Żyda na rynku we Wrocławiu, zamieszki w Warszawie, spalone mieszkanie, empik, retoryka nienawiści wobec uchodźców i środowisk LGBT czy walka z feminizmem to już elementy naszej codzienności. Żyjemy w kraju, w którym nie szanuje się drugiego człowieka ani poglądów odmiennych od głównego politycznego nurtu, w kraju, w którym władza nieustająco flirtuje ze skrajnymi narodowcami o nazistowskich poglądach.

Wybór Tomasza Greniucha do wrocławskiego oddziału IPN więc mnie nie dziwi. Ta nominacja wpisuje się w politykę wstawania z kolan, w łamanie prawa, próby anulowania konwencji antyprzemocowej, wyrok na profesorów Barbarę Engelking i Jana Grabowskiego za ich słowa z książki „Dalej jest noc”. Jest to spójny proces budowania mitu Polski dla Polaków – Polski, która nikogo za nic nie przeprasza, Polski wychodzącej z Unii Europejskiej, Polski nierespektującej praw człowieka. PiS‑owcy od lat ciągną nas w przestrzeń bezprawia, ale też braku szacunku dla osób myślących inaczej niż oni sami. Dlatego Tomasz Greniuch mógł sobie hajlować, mógł pisać rasistowskie książki dla ONR, a PiS i tak uznaje go za świetnego kandydata do urzędu w IPN. Nie chodzi przecież o uczciwość ani o pamięć o ofiarach, nie chodzi o rzetelność i prawdę, ale o propagandę. Dobry propagandzista, dobry ideolog, liczy się bardziej niż zdrowy rozsądek albo czyjaś krzywda.

Wybór Tomasza Greniucha nie dziwi, przeraża natomiast to, że tak szybko zapominamy o sprawiedliwości, uczciwości, że tak szybko zapanowała w Polsce przemoc ideologii. Jeszcze żyją osoby, które przetrwały piekło nazizmu, jeszcze są wśród nas ofiary totalitaryzmu, a PiS już urządza nam kolejny totalitarny reżim. Greniuch nie jest wyjątkiem, lecz symbolem naszych czasów i kierunku dawno obranego przez PiS. Nie ma więc co się dziwić, nie ma co się złościć, tylko już dziś należy szykować się na kolejne wybory. Naszym obywatelskim obowiązkiem jest skończyć wreszcie z tym totalitarnym obłędem fundowanym nam codziennie przez pana z Żoliborza.

A na zakończenie: faszyzm został zdelegalizowany zaraz po wojnie, dlatego pan, który hajluje i ma falangę na koszulce, powinien trafić na komisariat, a nie na znaczące miejsce w IPN. To tylko tak dla przypomnienia drobnych faktów.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.