A mnie się podoba. Watykańska szopka, czyli tempora mutantur. Felieton Marii Mysonianki (28)

A mnie się podoba. Watykańska szopka, czyli tempora mutantur. Felieton Marii Mysonianki (28)

Odsłonięta 11 grudnia szopka watykańska wywołała falę krytyki: że nie jest taka, jaka być powinna. Pytanie jednak, jaka powinna być szopka bożonarodzeniowa. Ta w Watykanie na placu Św. Piotra ma wszystkie wymagane elementy – jest w niej święta Rodzina, są królowie, są zwierzęta, a przecież powszechnie słychać pretensje. Zapytajmy: co stanowi kryterium oceny szopki bożonarodzeniowej? Tradycja? Smak? Coś innego?
Rok 2020 to rok trudny: pandemia, skandale w Kościele, w Polsce protesty kobiet. Ograniczenia, restrykcje, upadek całych gałęzi biznesu, zmiany, strach pomieszany z lekceważeniem („To tylko taka grypa” – mówią ci, co się nie przejmują). Ludzie chorują i umierają.
Szopka watykańska dobrze się w to wszystko wpisuje i właśnie swoją innością niesie nadzieję. Podpowiada, że może być inaczej. Pod zupełnie nowym niebem (zadaszenie nad szopką) stoją ceramiczne figury kojarzące się trochę ze sztuką Egiptu, trochę z Gwiezdnymi wojnami, może też z Marsjanami z komiksów. Nowoczesność i tradycja zarazem. W tle bazylika Św. Piotra. Jakiś zgrzyt, szopka odstaje od otoczenia. I o to chyba właśnie chodzi. Ta szopka w tym miejscu przykuwa uwagę, ponieważ jest inna. Wydaje się, że właśnie taka inna jest nam potrzebna. Twórcze połączenie różnych elementów: bardzo nowoczesnych i bardzo tradycyjnych, pozwala popatrzeć w przyszłość z nadzieją, że będzie lepiej, że mimo tylu kłopotów zdołamy zmienić świat na lepszy. Można to wszystko ze sobą pogodzić. Kolory figur są ciepłe, kształty zmuszają do refleksji. Nie jest to szopka, którą mija się obojętnie. I o to też chodzi. Nie bądź obojętny. Nie podoba się? Świetnie, zaproponuj coś innego, ale coś takiego, co również pozwoli popatrzeć w przyszłość, co pozwoli na tak wyczekiwaną zmianę.
Im dłużej kontempluję zdjęcia watykańskiej szopki, tym bardziej mi się podoba. To szopka wyjątkowa, właśnie taka, jakiej potrzebujemy, również u nas, w Polsce. Jej estetyka jest oderwana od tej z lat poprzednich, od tego, co katolikom znane, oswojone. To coś nowego, twórczego i pięknego. Szopka stoi na placu Św. Piotra, w państwie najbardziej tradycyjnym i konserwatywnym, istniejącym od wieków. Stoi i daje do myślenia. Zrywa z typowymi przedstawieniami, ale nie odcina się od sensu. Nam też się to uda.


Felieton jest wyrazem opinii autorki. Nie prezentuje stanowiska ZR Małopolskie KOD.